Reklama

Dni duszpasterskie

2018-09-04 13:45

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 36/2018, str. I

Ks. Adrian Put
Nowi proboszczowie przysięgają na księgę Ewangelii

W dniach 29 i 30 sierpnia w Wyższym Seminarium Duchownym w Paradyżu zebrali się księża pracujący w naszej diecezji, aby wspólnie przygotować się do nowego roku duszpasterskiego. Był to także czas podsumowań działań wakacyjnych i ostatniego półrocza

Paradyskie Dni Duszpasterskie, bo taką nazwę nosi sierpniowe spotkanie księży, jest zawsze poświęcone zbliżającemu się tematowi roku duszpasterskiego. Od Adwentu pochylać się będziemy w Polsce nad hasłem „W mocy Bożego Ducha”. Pracom przewodniczył bp Tadeusz Lityński, księża biskupi seniorzy, a także gość – bp Marek Solarczyk z Warszawy, przewodniczący Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży przy KEP.

– To nasze sierpniowe spotkanie ma nam uświadomić, że kapłan, duszpasterz jest prawdziwą żertwą, ofiarą. Od Chrystusa potrzeba nam uczyć się czynienia z siebie daru, ofiary, który składamy za życie świata. Często mówimy i myślimy o sobie jako kapłanach, ale w to powołanie wpisana jest także ta prawda, że jesteśmy żertwą. I do takiej postawy czujmy się zaproszeni – powiedział bp Tadeusz Lityński, rozpoczynając spotkanie.

Po wspólnej modlitwie i konferencji ascetycznej, którą wygłosił bp Solarczyk, przyszedł czas na omówienie tematów szczegółowych. Blok wykładowy rozpoczął także gość z Warszawy, próbując ukazać obraz duszpasterstwa młodzieży w Polsce. Po nim wystąpił ks. Łukasz Malec z młodzieżą – przybliżyli ideę Synodu Młodych dla naszej diecezji. Działalność Młodzieżowej Agencji Informacyjnej MAIKA zaprezentował Łukasz Brodzik, a Teresa Grzywaczewska wyjaśniła sprawy związane z ubezpieczeniem diecezji.

Reklama

Po przerwie ks. Tadeusz Stanisławski omówił zagadnienia związane z ochroną danych osobowych, a normy ochrony małoletnich przybliżył ks. Dariusz Mazurkiewicz. Poszczególne działania diecezjalne zreferowali księża odpowiedzialni. Tradycyjnie był to także czas do wspólnych rozmów i spotkań kapłanów z biskupami i konfratrami.

Pierwszego dnia wyznanie wiary i przysięgę złożyli nowi proboszczowie naszej diecezji. Każdy z nich przysięgał wiernie wypełniać swoje obowiązki, dotykając księgi Ewangelii.

Tagi:
dni duszpasterskie

Wolność w Duchu Świętym

2018-09-04 13:45

Agata Iwanek, Anna Majowicz
Edycja wrocławska 36/2018, str. IV

Każdego roku Kościół w Polsce ogłasza temat przewodni programu duszpasterskiego, który staje się na dany czas busolą dla osób duchownych. Dzięki temu duszpasterze wspólnot chrześcijańskich mogą przekazywać wybrane myśli i założenia w dialogu z wiernymi. Odpowiedzią na wezwanie Kościoła do pogłębienia wybranego tematu są Wrocławskie Dni Duszpasterskie (WDD) – najstarsze forum duszpastersko-dyskusyjne w Polsce. W tym roku upłynęły pod hasłem „W mocy Bożego Ducha – powołani do wolności”

Agata Iwanek
Wykłady w auli PWT

We wtorek 28 sierpnia 48. Wrocławskie Dni Duszpasterskie rozpoczęła Msza św. w archikatedrze wrocławskiej. Przewodniczył jej abp Józef Kupny, a homilię wygłosił ks. Roman Chromy, sekretarz Komisji Duszpasterstwa KEP. – Spotykamy się w 5. rocznicę pontyfikatu papieża Franciszka, pragnę więc przytoczyć parę myśli z ostatniej adhortacji „Gaudete et exsultate” – mówił w homilii, która poruszała problem słabości ludzi Kościoła. – Papież mówi do nas w ten sposób: „Kiedy odczuwasz pokusę, by zaplątać się w swoją słabość, podnieś oczy ku Ukrzyżowanemu i powiedz: Panie, jestem biedakiem, ale Ty możesz dokonać cudu uczynienia mnie trochę lepszym”. Oczywiście, osobista przemiana nie może się w nas dokonać bez wolności i pomocy Ducha Świętego, który czyni nas zdolnymi do świętości – zaznaczał kapłan.

Dla kogo są Wrocławskie Dni Duszpasterskie?

Wrocławskie Dni Duszpasterskie wpisały się w tradycję Papieskiego Wydziału Teologicznego, który co roku zaprasza katechetów, duszpasterzy oraz wszystkich zatroskanych o sprawy Kościoła na wykłady i warsztaty poświęcone wybranemu tematowi. W tym roku wykłady w auli PWT w pierwszy dzień WDD poprowadził ks. prof. dr hab. Włodzimierz Wołyniec, rektor PWT, a gośćmi byli ks. dr hab. Jan Klinkowski, ks. Dariusz Kowalczyk oraz ks. dr Grzegorz Strzelczyk. W drugim dniu konferencję koordynował ks. dr hab. Sławomir Stasiak, profesor PWT, a prelegentami byli ks. prof. Paweł Bortkiewicz, ks. prof. Andrzej Zwoliński i prof. Stanisław Rosik, historyk z Uniwersytetu Wrocławskiego.

W ciągu tych dwóch dni prelegenci poruszyli tematy związane z mocą Bożego Ducha i powołaniu do wolności. Wrocławskie Dni Duszpasterskie pokazują, że duszpasterze chcą lepiej zrozumieć wiernych, szukać nowych dróg i kanałów dotarcia w komunikacji z ludźmi tworzącymi Kościół, w szczególności skupiając się na młodych, którzy dołączają do tej wspólnoty i chcą ją świadomie tworzyć.

Konkrety dla katechety

Uczestnicy w ciekawej i atrakcyjnej formie warsztatowej (w każdym dniu WDD odbyła się popołudniowa seria warsztatów), dzięki Piotrowi Pieczątkiewiczowi z Centrum Kształcenia Liderów i Wychowawców im. Pedro Arrupe w Warszawie, mogli dowiedzieć się, jak życie Jezusa koresponduje z metodami stosowanymi w katechezie. Do Wrocławia z warszawskiego centrum przyjechał także Krzysztof Durnaś, który opowiadał o technikach coachingowych w pracy katechety. Wrocławski dominikanin, o. Paweł Adamik, uświadamiał, jak należy mówić o wierze i jak ją przekazywać młodym. Agnieszka Lisiecka Bednarczyk z PWT podzieliła się świeżymi pomysłami na lekcje katechezy, a dr Mariusz Drozdowski zaproponował metodę dramy w pracy katechety z uczniami. Kolejny dzień warsztatowy wzbogacił ks. Zbigniew Kowal, który zaproponował katechetom misję „otwierania drzwi Jezusowi”, a także Daria Smoła i Justyna Pacholik prezentujące konspekt lekcji katechezy na temat miłosierdzia. Katecheci, którzy brali udział w spotkaniu, podkreślali, że warsztatowa propozycja organizatorów tegorocznych Dni Duszpasterskich jest konkretną pomocą w zadaniach, które czekają na nich w pracy z uczniami. Pomysłów na ciekawe ujęcie trudnych zagadnień teologicznych na lekcjach katechez nigdy dość – mówili w przerwie spotkania.

Centralny punkt Wrocławskich Dni Duszpasterskich

Mimo wielu atrakcji w postaci prelekcji i warsztatów, centralnym punktem spotkania była poranna Eucharystia oraz wieczorne nabożeństwa. Drugi dzień spotkania także rozpoczęła Eucharystia, której tym razem przewodniczył bp Ignacy Dec, ordynariusz świdnicki. Po niej w auli PWT rozpoczęła się sesja wykładowa. Jako pierwszy przemawiał ks. prof. Paweł Bortkiewicz (UAM). W wykładzie „Wolność jako dar i zadanie w myśli św. Jana Pawła II” zwrócił uwagę na trzy podstawowe punkty w rozważaniach Ojca Świętego o wolności. Po pierwsze wolność, jako samostanowienie. Po drugie wolność, jawiąca się jako rzeczywistość związana z prawdą. – Ponieważ centralnym elementem tej prawdy jest bezinteresowny dar, czyli miłość, to, po trzecie, wreszcie wolność, która najpełniej realizuje się w miłości – tłumaczył. – Te względy filozofii Jan Paweł II przekładał na wymiar teologii życia społecznego w czasie swoich pielgrzymek do Polski, które za każdym razem były wielką lekcją wolności. Jan Paweł II pokazywał, że wolność musi być związana z prawdą, a prawda naszego narodu nieodłącznie związana jest z Chrystusem i chrześcijaństwem – mówił ks. prof. Paweł Bortkiewicz.

Drugi prelegent, ks. prof. Andrzej Zwoliński (UPJPII) mówił o zniewoleniu duchowym, jako problemie życia religijnego. Zaznaczył, że nasza droga życiowa, to droga pielgrzyma. – Nasza pielgrzymka często zamienia się w tułaczkę, nie wiemy dokąd nas poprowadzi, błądzimy i schodzimy z wytyczonego szlaku. Ważne jest, byśmy powrócili na drogę światła, która doprowadzi nas do zbawienia. Nie ma ważniejszego tematu w naszym życiu, niż zbawienie – zauważył ks. Zwoliński.

Jako ostatni z wykładem ,,Prawda historyczna i wolność” wystąpił ks. prof. Stanisław Rosik (UWr). 48. Wrocławskie Dni Duszpasterskie zakończyło Posłanie, które w kościele pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła poprowadził o. bp Jacek Kiciński.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jerzy Owsiak na bakier z Kościołem i patriotyzmem

2014-06-10 14:43

Jerzy Robert Nowak
Niedziela Ogólnopolska 24/2014, str. 42-43

TOMASZ URBANEK/DDTVN/EAST NEWS
Jerzy Owsiak

Niedawno ogłoszono, że laureatem plebiscytu „Ludzie Wolności”, organizowanego przez „Gazetę Wyborczą” i TVN, w kategorii „społeczeństwo” został Jerzy Owsiak. Dla wielu osób była to wiadomość szokująca ze względu na ogromną kontrowersyjność tej postaci. Powszechnie znana jest rola Jerzego Owsiaka jako najgłośniejszego propagatora „luzu”, amoralnej zasady „róbta, co chceta”. Wielokrotnie wskazywano również, jak za jego rzekomą apolitycznością i ogromnie nagłaśnianą przez media ideą charytatywnej zbiórki pieniędzy kryje się jednoznaczna stronniczość na rzecz lewej części sceny politycznej. W tym tekście chciałbym skrótowo pokazać niektóre – nie dość znane – fakty, ilustrujące wyraźne uprzedzenia Owsiaka wobec Kościoła i Polaków jako narodu.

Antykościelne fobie

Jerzy Owsiak jest synem pułkownika milicji, zajadłego ateisty. Jego ojciec w pisanych przez siebie życiorysach akcentował swój negatywny stosunek do duchowieństwa katolickiego, określając je jako „szkodnika państwa demokratycznego” (P. Lisiewicz, M. Marosz, „Ten, który zniszczył bunt”, „Nowe Państwo”, ½013). Niewierząca była również matka Owsiaka (por. M. Narbutt, „Człowiek orkiestra”, „Rzeczpospolita” z 31 stycznia – 1 lutego 2004 r.).

Pomimo wychowania w ateistycznej rodzinie Owsiak deklarował się jako „niechodzący do kościoła katolik” (M. Narbutt, tamże). O tym, jaki jest faktyczny stosunek Owsiaka do Kościoła, najwymowniej świadczy fakt, że na początku lat 90. Owsiak ogłaszał jako hymn w programie „Róbta, co chceta” antyklerykalną piosenkę „Hipisówka” zespołu „Kobranocka” (por. P. Lisiewicz, „Seks zamiast armat”, „Gazeta Polska” z 3 stycznia 2007 r.). Piosenka w obrzydliwy wręcz sposób lżyła Kościół i duchownych. Dość zacytować choćby taki fragment:

„Modlitw szept w usta wbiegł
O stosunkach, o stosunkach przerywanych,
Głupi pech i lęk klech
Na głupotę, na durnotę przekuwany.
Wiara w cud, mrowie złud,
Które ty opłacasz swoją mrówczą pracą,
Dokąd pójść, zewsząd gnój,
Zwykły znój, za który nigdy nie zapłacą”.

I jakoś dziwne wyszydzanie w piosence „lęku klech na głupotę przekuwanego”, „wiary w cud” nijak nie przeszkadzało „katolikowi” Owsiakowi. Promowanie antykościelnej „Hipisówki” u Owsiaka nie było czymś odosobnionym. Grzegorz Wierzchołowski wspominał: „Na pierwszej edycji Przystanku w 1995 r. gromkie brawa wśród części publiczności zebrał np. lewacki zespół «Hurt», śpiewając m.in.: «Zdejmij ten krzyż, on przeszkadza ci, zdejmij ten krzyż, wyrzuć go za drzwi»” („Przystanek Postęp”, „Gazeta Polska” z 29 sierpnia 2007 r.).

W wywiadzie dla czasopisma „Zdrowie” „katolik” Owsiak wprost wyszydzał wiarę w cudowne powstanie człowieka, mówiąc m.in.: „Ludzie za granicą mnie pytają: «Czy naprawdę u was w rządzie myślą, że człowiek powstał wyłącznie w sposób cudowny?». Co ja mam odpowiadać? Jak głupoty opowiada ktoś w autobusie, można się odwrócić. Ale kiedy to mówią politycy – trzeba reagować” (za postkomunistycznym „Przeglądem” z 14 stycznia 2007 r.).

Szokujący był fakt, że „katolik” Owsiak jakoś szczególnie nietolerancyjny był wobec Kościoła katolickiego, podczas gdy równocześnie był bardzo łaskawy wobec innych wyznań, zwłaszcza wobec sekty Hare Kryszna. Socjolog Jacek Kurzępa komentował: „Pan Owsiak z niewiadomych powodów toczy boje z Przystankiem Jezus, podczas gdy bez oporów przyzwala na aktywność sekty Hare Kryszna, która ponad 20 lat temu została uznana za szczególnie niebezpieczną przez Parlament Europejski. Hare Kryszna zaprasza woodstockową młodzież do udziału w procesjach, oferuje tanie posiłki, wabi do swojej świątyni, z której dobiegają dźwięki modlitwy i mantry. Ludzie nie rozumieją, że uczestniczą w rytuałach sekty. Ten kryptoprzekaz oceniam jako bardzo subtelną, ale niebezpieczną promocję Hare Kryszny” (wywiad A. Mikołajczyka z dr. J. Kurzępą pt. „Świat według Owsiaka”, „OZON” z 2 sierpnia 2008 r.). Trzeba stwierdzić, że dr Kurzępa (dziś już profesor) miał rację. Na tle życzliwego stosunku Owsiaka do sekty Hare Kryszna tym bardziej szokujący był jego nader niechętny stosunek do Przystanku Jezus. Po kilku latach tarć i trudnych rozmów w końcu doszło do ostatecznego konfliktu z winy Owsiaka. W marcu 2003 r. Jerzy Owsiak w wypowiedzi dla „Gazety Lubuskiej” (powtórzonej później przez KAI) powiedział, że „nie chce widzieć na Przystanku Woodstock namiotu i duchownych z Przystanku Jezus”. Na uwagę ks. Draguły, że organizatorzy Przystanku Jezus spełnili już w zeszłym roku wszystkie warunki Owsiaka, szef WOŚP warknął: „Powiedzmy, że w tym roku odbiła mi palma”. Wśród zbieraniny młodych na Woodstocku nader silnie uzewnętrzniały się nastroje antykatolickie. W czasie Przystanku Woodstock w 1999 r. pod adresem młodzieży z Przystanku Jezus, która szła w Drodze Krzyżowej, „posypały się wyzwiska ze strony zbuntowanych punków. Poleciało też kilka butelek” (M. Majewski, „Żar stu tysięcy”, „Rzeczpospolita” z 7 sierpnia 1999 r.). Wielokrotnie dochodziło do profanowania krzyża przy namiocie na Przystanku Jezus. Zdziczali młodzi ludzie rzucali w niego puszkami od konserw i wyszydzali go (por. M. Jeżewska, M. Marosz, D. Łomicka, „Przystanek Woodstock – profanują krzyż”, „Gazeta Polska Codziennie” z 3 sierpnia 2013 r.). Ze szczególną zajadłością Owsiak atakował Radio Maryja i o. Tadeusza Rydzyka. Po publikacji we „Wprost” osławionych „taśm Rydzyka” pisał w liście do prezydenta i premiera: „Słowa o. Rydzyka mogę tylko porównać z najbardziej absurdalnymi wypowiedziami partyjnych bonzów III Rzeszy (...). Jest tak głupio znowu wstydzić się za ten kraj” („Gazeta Wyborcza” z 11 lipca 2007 r.).

Owsiak: „Polacy są straszliwymi rasistami”

W 2000 r., w czasie ogromnego kryzysu prawicy w związku z upadkiem AWS-u, Jerzy Owsiak pozwolił sobie na publiczne ujawnienie całej fobii wobec swego narodu. Zrobił to w wywiadzie dla tropiącego „nacjonalizm” i „antysemityzm” antyfaszystowskiego czasopisma „Nigdy Więcej”, mówiąc m.in.: „Polacy są straszliwymi rasistami. Szowinizm narodowy jest obecny w Polsce i nie jest to wcale bardzo marginalne zjawisko. Potwierdza to np. program Wojciecha Cejrowskiego «WC Kwadrans» (...). Polacy lubią być rasistami, chcą polepszyć przez to swój wizerunek, swoją własną wartość. (...) Duży udział w tym ma np. Kościół, który, nie rozumiejąc pewnych rzeczy, stawia kropkę nad «i». (...) Jesteśmy bardzo nietolerancyjni w stosunku do osób innej wiary. (...) Polacy są okropnymi rasistami (wywiad A. Zachei z J. Owsiakiem pt. „Trzeba być konsekwentnym”, „Nigdy Więcej”, 1½000). W wywiadzie znalazło się jeszcze odpowiednie określenie Polski w porównaniu z innymi krajami, zdaniem Owsiaka – „Polska... to zaścianek”.

Owsiaka pogarda dla Polski

Można tylko żałować, że te niemądre uogólnienia Owsiaka są tak mało znane w Polsce, bo na pewno pomogłyby w podważeniu jego mitu. Przypomnijmy jednak, że kilkakrotnie nawet podczas publicznych spotkań posuwał się on do otwartego wypowiedzenia jakiejś obrzydliwej opinii o Polsce. Oto kilka przykładów. 8 czerwca 2001 r. w Żarach, podczas publicznego spotkania zorganizowanego przez władze miasta i w ich obecności, Owsiak wypowiedział słowa: „W Polsce, tym pieprzonym kraju, zawsze będą narkotyki” (MZM, „Polska to «piep... kraj»”, „Nasza Polska” z 19 czerwca 2001 r.). Oburzony wypowiedzią Owsiaka Krzysztof Błażejczyk skierował do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa z art.133, polegającego na znieważeniu Ojczyzny. Wkrótce okazało się jednak, że prokuratura, decyzją z 31 lipca 2001 r., odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie znieważenia narodu i Rzeczypospolitej Polskiej. Pismo prokuratury nie zawierało żadnej argumentacji (por. A. Echolette, „Nie obraził Narodu”, „Nasza Polska” z 21 sierpnia 2001 r.). Do ponownego plugawienia imienia Polski przez Owsiaka doszło na Przystanku w Woodstock w 2003 r. Andrzej Poray tak pisał na ten temat: „«Polska to pop... kraj. Żyjemy w pop... kraju» – tymi słowami lider Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzy Owsiak otwierał Przystanek Woodstock. Wykreowany przez lewicowe media «autorytet» i później nie szczędził wulgarnych, agresywnych słów pod adresem Ojczyzny” („Owsiak i jego armia”, „Nasza Polska” z 12 sierpnia 2003 r.).

Dziennikarz „Do Rzeczy” Wojciech Wybranowski wspominał podobnie ohydne wystąpienie Owsiaka: „To był 2002 lub 2003 rok. Jeden z Przystanków Woodstock, jakie jako dziennikarz relacjonowałem (...). Mija godzina 17-ta. W tym czasie w wielu miastach Polski ludzie stają na baczność, w milczeniu oddając hołd Powstańcom Warszawskim. A w Żarach na scenę wychodzi Owsiak. (...) I dokładnie w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego wrzeszczy do tych młodych zgromadzonych pod sceną obraźliwe słowa pod adresem Polski, coś, że pieprzy Polskę, że Polska to… i tu padają bardzo wulgarne słowa. (...)” („Jerzy Owsiak publicznie zbluzgał mój kraj, czyli jak szef WOŚP «oddał hołd» Powstaniu Warszawskiemu”, www.niezlomni.com, dostęp z 11 stycznia 2014 r.). W czasie gdy mamy tak wielkie zaległości w odsłanianiu przemilczanej najnowszej historii, dziejów Żołnierzy Wyklętych czy prześladowań politycznych doby stanu wojennego, Owsiak perorował: „Trzeba raz na zawsze skończyć z tymi pomnikami ku czci i chwale, z tym wiecznym gadaniem, co kto zrobił 30 lat temu” (wywiad M. Szymaniaka z J. Owsiakiem pt. „Mam dość pomników ku czci i chwale”, „Życie Warszawy” z 25-26 sierpnia 2007 r.).

Szerszy portret J. Owsiaka znajduje się w świeżo wydanym 3. tomie mojej książki „Czerwone dynastie przeciw Narodowi i Kościołowi”, którą można zamówić – tel. 608-854-215 i e-mail: maron@upcpoczta.pl) J.R.N.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Niezwykły koncert

2019-01-16 13:14

Jadwiga Kamińska

W kościele pw. Najświętszego Serca Jezusowego łodzianie wysłuchali przepięknego wykonania Litanii Ostrobramskiej trzeciej przez Zespół Pieśni i Tańca Śląsk im. Stanisława Hadyny. Miejsce koncertu nie było przypadkowe.

Marek Kamiński

Obecny kościół OO. Jezuitów pierwotnie był kościołem ewangelicko-augsburskim pw. św. Jana Ewangelisty. Został zbudowany w latach 1880 – 1884. Druga wojna światowa przyniosła tragiczne następstwa. Z kilkudziesięciotysięcznej społeczności ewangelickiej Łodzi, po wojnie zostało około czterech tysięcy osób. Stojąca w centrum miasta świątynia opustoszała.

2 lutego 1945 r. władze miejskie przekazały kościół OO. Jezuitom i 4 lutego dawny kościół św. Jana Ewangelisty został poświęcony jako świątynia rzymskokatolicka, otrzymując wezwanie Najświętszego Serca Jezusowego. Podczas remontu świątyni w kuli pod krzyżem wieży głównej, odkryto pamiątkowy dokument z 20 września 1883 r. a w nim napis:

„Tak, jak my, mimo wielu trudności, podjęliśmy trud wznoszenia tego Domu Bożego, tak niech nasi następcy otaczają Go gorliwą troską i w dziele swym nie upadają na duchu”.

Zawirowania historii sprawiły, że w tym kościele po II wojnie światowej, Polacy przybyli z Wilna umieścili kopię wizerunku Matki Bożej z Ostrej Bramy, Matki Miłosierdzia.

Dla naszych rodaków, którzy znaleźli tutaj swoje miejsce, ten obraz był znakiem pociechy i nadziei. Prezes Stowarzyszenia Słowo i Muzyka u Jezuitów o. Józef Łągwa SJ powiedział:

- Dzisiaj pragniemy nie tylko wysłuchać przepięknego wykonania Litanii Ostrobramskiej, ale chcemy jeszcze bardziej prosić naszą Matkę i Królową, aby nam wyprosiła obfite dary.

„Boże w Trójcy Świętej Jedyny, który jesteś Miłością Miłosierną, prosimy Cię pokornie przez wstawiennictwo Matki Miłosierdzi – przebacz nasze grzechy, ulecz słabości, rozerwij kajdany zniewolenia, umacniaj w chwilach doświadczeń i wspieraj w przeciwnościach losu. Naucz nas też postępować drogą Twoich przykazań i błogosławieństw oraz pełnić uczynki miłosierdzia, byśmy stając się solą tej ziemi i światłem świata mogli dążyć do trwałego zjednoczenia z Tobą w niebie. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen”.

Marek Kamiński

Muzykę do Litanii Ostrobramskiej napisał Stanisław Moniuszko, którego dwusetną rocznicę urodzin obchodzimy w tym roku, a setną rocznicę urodzin twórcy Zespołu Pieśni i Tańca Śląsk Stanisława Hadyny.

W drugiej części koncertu Zespół wraz z orkiestrą pod dyrekcją Mirosława Macieja Banacha wykonał kolędy i pastorałki. Najbardziej owacyjnie przyjętą przez ponad trzytysięczną widownię była pastorałka „Jeszcze Polska nie zginęła, gdy kolęda rodzi łzy”.

Organizatorem koncertu było Stowarzyszenie Słowo i Muzyka u Jezuitów, a patronat objęli ks. abp Grzegorz Ryś – Metropolita Łódzki oraz Grzegorz Schreiber – Marszałek Województwa Łódzkiego, natomiast głównym sponsorem było Województwo Łódzkie – promuje łódzkie.

Dziękując za przepiękny koncert, proboszcz o. Remigiusz Recław SJ powiedział – Kochani, nie byłoby tego koncertu gdyby nie o. Józef Łągwa SJ. Bardzo serdecznie dziękuję Ojcu za jego niestrudzone działanie kulturalne dla naszego całego miasta i województwa. Ojcze Józefie jesteś Wielki!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem