Reklama

Niedziela w Warszawie

Czas honoru

Będzie to najpewniej jedna z najważniejszych premier tego roku. Za kilka tygodni, niemal w kolejną rocznicę Akcji pod Arsenałem, obejrzymy filmowa wersję „Kamieni na szaniec”, książki uważanej za jedną z najważniejszych w XX wieku

Niedziela warszawska 4/2014, str. 6-7

[ TEMATY ]

film

Monolith Films

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wreszcie obejrzymy, bo trudno zrozumieć, dlaczego trzeba było na to czekać 25 lat po upadku PRL. Co prawda w latach 70. powstał film „Akcja pod Arsenałem” w reżyserii Jana Łomnickiego, ale w scenariuszu Jerzy Stefan Stawiński tylko częściowo szedł po śladach „Kamieni…”. Lista nieobecnych wydarzeń, ludzi (i niezaadaptowanych ważnych książek historycznych) – w polskim filmie jest jednak długa. „Kamienie…” przez lata były tylko jedną z nich.

Ale chyba jedną z najciekawszych. Opowieść o „Alku”, „Zośce” i „Rudym”, harcerzach, maturzystach z warszawskiego liceum, którzy mają ambitne plany na przyszłość, a które przerywa niemiecka agresja w 1939 r., urzekała już kilka pokoleń czytelników. Tak jak frapował wybór, przed którym stanęli – przetrwać za wszelką cenę czy przyłączyć się do walczących o wolność, ryzykując życie – a który nie był żadnym wyborem. Wiadomo było, że wychowani w patriotycznych domach, kształtowani przez harcerskie ideały, będą się bić.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Walczyli, ale – choć wciąż ocierają się o śmierć – nawet w takich okolicznościach potrafili żyć pełnią życia. W końcu odchodzą „jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec”, zostawiając po sobie lekcję przyjaźni, honoru i miłości do Ojczyzny… O tym właśnie jest książka Aleksandra Kamińskiego, wydana 70 lat temu, i film w reżyserii Roberta Glińskiego, którego premiera już wkrótce.

Ku pokrzepieniu ser

Książka nie rekonstruuje faktów historycznych, a film nie jest rekonstrukcją książki. Opowieść o ludziach i wydarzeniach Kamińskiego z 1943 r. jest „ku pokrzepieniu serc” Polaków wymęczonych okupacją. – Trzeba uznać jego prawo do nadawania sylwetkom bohaterów opowiadania takich cech, jakie autor uważa za potrzebne – mówił o autorze i jego dziele „Zośka” – Tadeusz Zawadzki, jeden z bohaterów. Wszak nie jest to dokument, lecz literatura.

Film, który od książki dzieli kilkadziesiąt lat, nie może być już „ku pokrzepieniu serc”. Kamiński zbudował zmitologizowaną historię, pokazując wyidealizowane postaci i wydarzenia, które zyskały rangę heroicznych czynów. Film, jak podkreśla reżyser, jest współczesnym spojrzeniem na literacką opowieść. Odbrązawia pomniki, stara się odnaleźć autentyzm w swoich bohaterach. Od strony dramaturgicznej adaptacja opiera się na zderzeniu postaw dwóch bohaterów „Zośki” i „Rudego”. Pierwszy pragnie, aby harcerze włączyli się do walki zbrojnej, drugi sądzi, że powinni unikać bezpośredniej konfrontacji z wrogiem.

Reklama

Twórcy filmu dotarli do innych, poza książką, materiałów, portretujących bohaterów i opisujących słynną akcję odbicia Rudego, o kryptonimie Meksyk II, u zbiegu ulic Długiej, Nalewki i Bielańskiej, obok Arsenału. M.in. relacji siostry „Zośki” – Anny Zawadzkiej i jego przyjaciela Jana Rossmana, a także Stanisława Broniewskiego, „Orsza”, naczelnika Szarych Szeregów.

– Bardzo ciekawa jest relacja spisana przez samego Tadeusza Zawadzkiego z kwietnia 1943, zatytułowana „Kamienie przez Boga rzucone na szaniec”, która stała się materiałem wyjściowym do książki Kamińskiego – mówi Robert Gliński. Wiele dały mu rozmowy z Wacławem Zawadowskim, w domu którego często bywali bohaterowie „Kamieni na szaniec” i wspomnienia matki reżysera, która była w Szarych Szeregach, znała „Zośkę”, a potem walczyła w kompanii „Rudy” Batalionu „Zośka” w Powstaniu Warszawskim.

Krzywda nienaprawiona

Dla prof. Grzegorza Nowika z PAN, historycznego konsultanta filmu, ważnym elementem oceny filmu było skorygowanie przez twórców tych wątków, które Kamiński przedstawił w niewłaściwym świetle, a których w czasach PRL nie można było skorygować. I to się udało.

– Związane są one m.in. z ustaleniem rzeczywistych przyczyn „wsypy” w warszawskich Grupach Szturmowych i okoliczności aresztowań w kierownictwie Oddziału Specjalnego „Jerzy” w marcu 1943 r. – zaznacza prof. Nowik. – Uważałem, że jest to ostatnia okazja do naprawienia krzywdy moralnej wyrządzonej mimowolnie jednemu z bohaterów „Kamieni na szaniec”, który obarczony został cieniem podejrzenia o zdradę.

Reklama

Dla prof. Nowika, jako konsultanta historycznego, a zarazem harcerskiego (przez lata był we władzach polskiego harcerstwa), ważne było również to, by fabuła filmu była osadzona w rzeczywistym kontekście historycznym, tak pod względem chronologii wydarzeń, ich realności oraz umiejscowienia wydarzeń w przestrzeni geograficznej. Ale także wierna epoce scenografia i ubiory aktorów. I to też, jego zdaniem, się udało. Mimo, że akcji, dziejącej się przecież w Warszawie, nie kręcono tylko tu. Do rekonstrukcji stolicy z przeszłości – nie po raz pierwszy – i nie ostatni posłużyła dobrze zachowana lubelska starówka.

Czas wyboru

24-letni debiutant Marcel Sabat, który zagrał „Zośkę”, zwraca uwagę na kontekst rodzinny historii bohaterów, to, w jakich rodzinach się wychowali, co rodzice im wpoili. Nagle okazało się, że po wybuchu II wojny światowej chłopcy przeżywali to, co ich rodzice oraz dziadkowie w czasie wcześniejszej wojny i nie zgadzają się z tym.

– Tego typu cechy powinien mieć każdy człowiek. Nie zgadzamy się z tym, że ktoś nam zabiera wolność, Ojczyznę, drugiego człowieka, czy miłość. Są to cechy szczególnie ważnie, chociaż o nich zapominamy – mówi aktor.

Robert Gliński wśród najważniejszych problemów, które podejmuje film, wymienia dylemat: czy lepiej „nieść oświaty kaganiec”, niż „na śmierć iść po kolei”? Trzeba dokonać wyboru i wziąć odpowiedzialność za własne czyny.

Czy mały sabotaż, w którym harcerze także narażają życie i często płacą najwyższą cenę, jest słuszną decyzją? Czy raczej należy stanąć do bezpośredniej walki, choćby ze zdezelowaną bronią, mając poczucie konieczności takiego absurdalnego wyboru?

– Czy ginąć dla Ojczyzny, jak nakazuje tradycja romantyczna, czy „mieć to w nosie” jak proponuje Maria Peszek w piosence „Sorry Polsko”? – zastanawia się Gliński. Odpowiedzi, a chociażby próby odpowiedzi, na te pytania możemy poszukać w kinach już za kilka tygodni.

2014-01-23 11:53

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Film dokumentalny Wima Wendersa o papieżu Franciszku

[ TEMATY ]

film

AP

„Pope Francis. A man of his word” - "Papież Franciszek. Człowiek, który dotrzymuje słowa". Tak zatytułowany jest film dokumentalny o obecnym papieżu, który nakręcił Wim Wenders. Na 70. festiwalu w Cannes we Francji mówić o nim będą 25 maja niemiecki reżyser oraz prefekt Sekretariatu ds. Komunikacji ks. Dario Edoardo Viganò, który jako szef watykańskiego ośrodka telewizyjnego CTV jest jednym z jego producentów.

Agencja prasowa włoskich biskupów SIR przynosi w najnowszym serwisie wypowiedzi ich obu na temat tego filmu. Ks. Viganò przypomina, że Wenders współpracował w przygotowaniu transmisji telewizyjnej z uroczystej inauguracji Roku Miłosierdzia w Watykanie 8 grudnia 2015. „Potem powstał pomysł nakręcenia filmu dokumentalnego, którego bohaterem byłby papież Franciszek, który odpowiada na pytania całej wspólnoty, złożonej z kobiet i mężczyzn” - powiedział ks. Viganò.
CZYTAJ DALEJ

Prawda mówiona w oczy kosztuje

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

geralt/pixabay

Lekcjonarz otwiera dziś lekturę Listu do Efezjan od jego wielkiego berakah, błogosławieństwa, które w greckim oryginale jest jednym zdaniem długim na dwanaście wersetów, jakby autor nie chciał przerywać oddechu uwielbienia. „Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa; On napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich - w Chrystusie”. Formuła „w Chrystusie” powraca w tym hymnie jak refren. Wszystko, co Bóg czyni, czyni „w Nim”. Wybranie, przeznaczenie, odkupienie, objawienie, zjednoczenie. „W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem”. Wybranie wyprzedza stworzenie, zanim był świat, był zamysł miłości o nas. Ta prawda, u Pawła będąca czystą pociechą, stała się w dziejach teologii polem najcięższych sporów o predestynację. Hymn Efezjan pozostaje najlepszym korektorem ich tonu, bo mówi o przeznaczeniu wyłącznie językiem doksologii: „ku chwale majestatu swej łaski”. Cel wybrania jest adopcyjny: „z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów”. Prawnik usłyszy tu huiothesia, adopcję, instytucję, którą świat grecko-rzymski znał doskonale (i którą Rzym cenił tak, że adoptowani zasiadali na tronie cezarów). Łaska posługuje się jej figurą, by wyrazić rzecz niesłychaną, status dziecka nadany aktem miłości Ojca. „W Nim mamy odkupienie przez Jego krew - odpuszczenie występków, według bogactwa Jego łaski”. Apolytrōsis to wykup z niewoli. Cena została wymieniona. Zwieńczeniem hymnu jest słowo, które nadało tytuł całym epokom teologii: Bóg oznajmił „tajemnicę swej woli według swego postanowienia, które przedtem w Nim powziął dla dokonania pełni czasów, aby wszystko na nowo zjednoczyć w Chrystusie jako Głowie: to, co w niebiosach, i to, co na ziemi”. Grecki czasownik anakephalaiōsasthai, zjednoczyć pod jedną głową, Wulgata odda przez instaurare omnia in Christo. Ireneusz zbuduje na nim swoją teologię rekapitulacji, a Pius X uczyni zeń program pontyfikatu. Dzisiejsza patronka, Teresa z Avili, mistrzyni twierdzy wewnętrznej, dopowiada temu kosmicznemu hymnowi wymiar najmniejszy i największy zarazem. Zjednoczenie wszystkiego w Chrystusie zaczyna się w komnatach ludzkiej duszy, gdzie mieszka Król.
CZYTAJ DALEJ

Zmarł światowej sławy egzorcysta o. François-Marie Dermine

2026-10-15 14:56

[ TEMATY ]

zmarły

Adobe Stock

„Jeżeli ktoś nie wierzy w diabła, nie wierzy w Jezusa”

Wieczorem, 14 października zmarł o. François-Marie Dermine, dominikanin, przewodniczący krajowy GRIS (Grupy Badań i Informacji Społeczno-Religijnej). Urodzony w 1949 r. w Saint-Hyacinthe w Kanadzie, studiował historię i nauki polityczne na Uniwersytecie McGilla w Montrealu. Przybył do Włoch w 1972 r. i przyjął święcenia kapłańskie w 1979 r. Wykładał teologię moralną na Wydziale Teologicznym Emilii-Romanii, był egzorcystą i współzałożycielem kursu egzorcyzmów i modlitwy o uwolnienie w Papieskim Ateneum Regina Apostolorum.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję