Na razie tylko do pigułek antykoncepcyjnych i tylko w 50%. Więcej budżet mógłby nie udźwignąć, zwłaszcza, że już zęby na państwową kasę ostrzą sobie strażacy, pielęgniarki, nauczyciele, emeryci i wielu
innych, którzy nie rozumieją historycznej powagi sytuacji. Wtórują im cherlacy z cukrzycą, miażdżycą i innymi choróbskami, domagając się osławionych leków za złotówkę. Jakby im sama ustawa i obietnice
ministra Łapińskiego nie wystarczały do poprawy samopoczucia! A biedny rząd dwoi się i troi, aby ulżyć doli najbardziej potrzebujących.
Minister Jaruga-Nowacka z morza ludzkich nieszczęść wyłowiła na początek tych, którzy już od okrągłych 10 lat cierpią z powodu wyjątkowo, jej zdaniem, restrykcyjnej ustawy o prawnej ochronie dziecka
poczętego i warunkach przerywania ciąży. Jako, że zmiana wspomnianej ustawy przed referendum unijnym byłaby niepolityczna, dlatego na osłodę wyposzczonym rodakom zapowiedziała dopłaty do pigułek gwarantujących
seks bez zawracania sobie głowy alimentami. Mnie ta akurat hojność rządu nie obejmuje, ale spodziewam się, że niebawem specjaliści od równego statusu kobiet i mężczyzn zaczną dopłacać również do innych
ludzkich przyjemności.
Bo, że seks jest przyjemnością, a nie czynem społecznym, w to nikt chyba nie wątpi. Podobnie jak co do tego, że płodność nie jest chorobą wymagającą leczenia, jak choćby stwardnienie rozsiane. Spodziewam
się zatem, że jeszcze przed feriami rząd zgłosi ustawę o dofinansowaniu narciarzom 50% ceny karnetów na wyciągi, kierowcom 50% ceny paliwa i połowy składki OC, palaczom zrefunduje co drugiego papierosa,
a pijaczkom co drugą flaszeczkę. Nie wyobrażam sobie przecież, by ci, co z urzędu bronią równego statusu złamali konstytucyjną zasadę równości obywateli wobec prawa. Dlaczego wszyscy mielibyśmy się składać
na przyjemności niektórych?
Opowiadanie stoi na progu nowej epoki. Dawid wraca do Siklag, a z pola bitwy przychodzi posłaniec z rozdartą szatą i ziemią na głowie. Tak Biblia opisuje człowieka dotkniętego śmiercią. Przynosi znaki władzy: koronę i naramiennik Saula. Znaki królewskie zmieniają właściciela, a Dawid nie traktuje ich jak łupu. Rozdziera szaty, płacze i pości aż do wieczora. Żałoba obejmuje Saula, Jonatana i poległych Izraela. Potem rozbrzmiewa pieśń żałobna (qînâ). Otwiera ją wołanie o „ozdobie Izraela” zabitej na wyżynach. Hebrańskie (haṣṣəḇî) niesie sens splendoru, czegoś drogiego i kruchego. Refren „Jakże polegli mocarze” oddaje hebrajskie (’êk nāpelû gibbōrîm) i spina pamięć całego narodu. Dawid nie pozwala, aby wieść stała się pieśnią triumfu w miastach Filistynów. W pochwałach dla Saula i Jonatana nie ma pochlebstwa. Jest uznanie prawdy: byli złączeni w życiu i w śmierci, szybsi niż orły i mocniejsi niż lwy. Słowo „mocarze” (gibbōrîm) obejmuje tu odwagę i odpowiedzialność za lud. Dawid pamięta także dobro, które Izrael otrzymał za Saula, szczególnie bezpieczeństwo i dostatek. W końcu głos staje się osobisty. Dawid opłakuje Jonatana jak brata i mówi o miłości „przedziwnej”. Ta przyjaźń wyrasta z przymierza i wierności. Tekst ukazuje królewskość Dawida zanim otrzyma tron. Objawia się w panowaniu nad odwetem i w czci dla pomazańca Pana, także podczas jego prześladowania. Dawid nie buduje swojej przyszłości na upokorzeniu poprzednika. Wypowiedziany żal oczyszcza przestrzeń władzy i uczy, że królowanie zaczyna się od słuchania Boga, a nie od gromadzenia łupów.
Pracujemy, aby nigdy nie dochodziło do sytuacji, w których prawa pracowników są pomijane lub naruszane - podkreśla ks. Marco Sprizzi, przewodniczący Urzędu Pracy Stolicy Apostolskiej (ULSA). W rozmowie z mediami watykańskimi odnosi się do nowego statutu ULSA oraz do niedawnego sondażu Stowarzyszenia Świeckich Pracowników Watykanu (ADLV). W tym badaniu część pracowników Stolicy Apostolskiej wskazała na poczucie niezadowolenia i niewłaściwe zachowania w miejscu pracy.
Jak wyjaśnia ks. Sprizzi, zatwierdzony w grudniu przez Papieża nowy statut ULSA jest wyrazem szczególnej troski o świat pracy w Stolicy Apostolskiej. „Została wzmocniona reprezentatywność oraz misja jedności i promocji Urzędu Pracy, według wizji św. Jana Pawła II i kolejnych papieży” - zaznacza ks. Sprizzi, podkreślając, że nie oznacza to ograniczenia ochrony pracowników, lecz jej dalsze umacnianie „w duchu dialogu i wzajemnego zaufania”.
Ojciec Melchior Królik od 66 lat służy Maryi jako kapłan w Zakonie Paulinów. 24 stycznia obchodził swoją rocznicę święceń prezbiteratu, które otrzymał z rąk bp. Karola Wojtyły. Był m.in. definitorem i sekretarzem generalnym zakonu. Przez lata prowadził kronikę jasnogórskiego klasztoru i paulińskiego zakonu. Jest odpowiedzialny za stan zachowania Cudownego Obrazu Matki Bożej, zbiera także materiały dokumentacyjne dotyczące cudów i łask otrzymywanych za wstawiennictwem Maryi. Od prawie 60 lat jest związany z Warszawską Pielgrzymką Pieszą.
– Zawsze Matka Boża była przy mnie, przez całe moje życie. Jako kilkuletni chłopiec zostałem ocalony od hitlerowskich kul i często mówię, że cud życia zawdzięczam Maryi. Gdy obchodziłem 50. rocznicę święceń kapłańskich, napisałem na obrazku:
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.