Z jednej strony, porównując Polskę z krajami Trzeciego Świata, wyraźnie widać, że jest nam dobrze. Najczęściej jednak porównujemy się z tymi, którzy mają lepiej. I to się zaczyna już od przedszkola, a nawet od pieluch. Mimo szumnych haseł, że lepiej być niż mieć, w małych umysłach równolegle koduje się informację, że jednak lepiej mieć, zwłaszcza kiedy inni już coś mają.
Nawet dorosłemu jest trudno odnaleźć się w sytuacji, kiedy na przykład wszyscy koledzy ze studiów jeżdżą już wypasionymi autami, a on wciąż używanym dwunastoletnim. A co dopiero ma powiedzieć dziecko, które to przeżywa nie raz na pięć lat z okazji zjazdu absolwentów, tylko przez pięć dni w tygodniu w szkole. I na dodatek po latach zderza się z prawdą życia – bo choć uczyło się pilnie i tak nie pójdzie na wymarzone studia, bo są za daleko i koszty utrzymania zabiją domowy budżet.
W tę niedzielę mamy zbiórkę na Fundację „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Dla wielu dzieciaków może to oznaczać szansę na coś lepszego.
Jakże długa jest historia maryjności Polski i Polaków. W jak przedziwny sposób wpisała się Maryja w serce tego dzielnego narodu… Jej obecność w nim jest opatrznościowa i „po swojemu kształtuje procesy dziejowe na polskiej ziemi” – tak mówił św. Jan Paweł II na Jasnej Górze 5 czerwca 1979 r. Jan Długosz natomiast nazywał Ją „Panią świata i naszą”, a Grzegorz z Sambora (2. poł. XVI wieku) określił Maryję jako Królową Polski i Polaków. W 1608 r. pewnemu włoskiemu jezuicie Juliuszowi Mancinellemu ukazała się Maryja w towarzystwie św. Stanisława Kostki, wypowiadając następujące słowa: „Dlaczego nie nazywasz mnie Królową Polski? Ja to królestwo bardzo umiłowałam i wielkie rzeczy dla niego zamierzam, ponieważ osobliwą miłością do Mnie płoną jego synowie”. Po raz drugi Maryja objawiła się mu w 1610 r. na Wawelu w obecności Króla Polski, mówiąc: „Jestem Królową Polski. Jestem Matką tego narodu, który jest mi bardzo drogi, więc wstawiaj się do Mnie za nimi, o pomyślność tej ziemi błagaj nieustannie”.
W czasie czternastu lat wojny domowej liczba chrześcijan w Syrii spadła do minimum: z dwóch milionów do trzystu tysięcy. „Mniejszości religijne są na celowniku, a będący u władzy uważają, że jedyną prawdziwą wiarą jest islam” - wskazuje abp Jacques Mourad. Syryjsko-katolicki arcybiskup Homs podkreśla, że różnorodność społeczeństwa, w tym ta religijna, nie ma żadnej wartości dla nowego rządu.
Abp Mourad jest najbardziej znanym na świecie syryjskim kapłanem po tym, jak w 2015 roku został porwany przez fundamentalistów z tzw. Państwa Islamskiego. Przez pięć miesięcy niewoli był przez nich zastraszany, by wyrzekł się wiary. W uciecze pomogli mu zaprzyjaźnieni muzułmanie, którzy uratowali dziesiątki innych zakładników będących w rękach islamistów. Arcybiskup Homs jeździ po świecie, by dawać świadectwo dramatycznej sytuacji chrześcijan w Syrii i zbierać środki pomocowe na projekty mogące pomóc wyznawcom Chrystusa pozostać w tym bliskowschodnim kraju.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.