Reklama

Jezuici w granicach obecnej diecezji zielonogórsko-gorzowskiej (4)

W kasztelańskim Międzyrzeczu

2019-08-06 09:22

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 32/2019, str. 4-5

Ks. Adrian Put
Ołtarz główny z kościoła w Wyszanowie z dawnego kościoła jezuickiego

Na duchowej mapie naszej diecezji Międzyrzecz odgrywa rolę szczególną. Jak jesteśmy przekonani, to właśnie tutaj męczeńską śmierć ponieśli Bracia Międzyrzeccy. Także w tym mieście przez bardzo długi czas swoją placówkę mieli jezuici

Z poprzednich artykułów powstałych w ramach cyklu „Jezuici w granicach obecnej diecezji zielonogórsko-gorzowskiej” wiemy już, że przed wiekami istniały tu prężne placówki tego zakonu. Dziś już tu nie pracują. Pozostały po nich jednak wspaniałe budowle i cenne zabytki. Tym razem historia zawiodła nas do kasztelańskiego Międzyrzecza.

Z dziejów jezuitów nad Obrą

Jezuici do Międzyrzecza przybyli w latach 60. XVII wieku. Ich pojawienie się w tym miejscu było związane z próbą rekatolicyzacji tych terenów po czasach reformacji. Wcześniej protestantyzm był bardzo rozpowszechniony w zachodniej Wielkopolsce. Bp Wojciech Tolibowski osiedlił ich na gruntach probostwa parafialnego. Jezuici otrzymali teren przy młynie nad Paklicą, na obecnym Podzamczu. Wznieśli tam zabudowania klasztorne, w tym słynne kolegium, które do kasaty zakonu w 1773 r. było jedną z największych i najważniejszych w Wielkopolsce katolickich szkół średnich. Wybudowali także kościół pw. św. Jana Nepomucena, który konsekrował 8 maja 1729 r. bp Jan Tarło. Ostatecznie jednak po kasacie zakonu kościół w 1804 r. został rozebrany, a jego mienie ruchome trafiło do kościoła św. Józefa w Wyszanowie.

Początkowo sytuacja jezuitów w tym mieście była bardzo trudna. Wiązało się to z jednej strony z bardzo ograniczoną rolą katolicyzmu na terenie mocno dotkniętym reformacją, a także bardzo trudną relacją z miejscowymi władzami miejskimi. Niełatwe też były relacje z miejscowym proboszczem. Związane to było z problemami natury materialnej.

Reklama

Sytuacja międzyrzeckich jezuitów zmieniła się dopiero pod koniec XVII wieku. Przy poparciu miejscowego starosty a jednocześnie kasztelana kaliskiego Władysława Przyjemskiego, udało im się zbudować własny kościół, klasztor i otworzyć szkołę. Jednak z powodu braku szerszego wsparcia ze strony mieszkańców była to rezydencja bardzo skromna i słabo uposażona.

Choć jezuici w Międzyrzeczu podejmowali wiele różnych działań duszpasterskich i edukacyjnych, to jednak ciągle dominujący na tym terenie był protestantyzm. Warto odnotować, że w 1793 w Międzyrzeczu mieszkało tylko 401 katolików, czyli zaledwie 16 proc. ogółu mieszkańców.

Szkolnictwo

Jezuici prowadzili w Międzyrzeczu kolegium, które w całej Wielkopolsce cieszyło się uznaniem i prestiżem. Kształcono w nim chłopców nieodpłatnie, co powodowało, że zainteresowanie nauką wyrażali także protestanci.

Gdy w Rzeczypospolitej utworzono Komisję Edukacji Narodowej, ta przejęła m.in. kolegium w Międzyrzeczu, które zaliczano do tzw. szkół niższych niepełnych. Była to zatem szkoła 5-klasowa, w której nauczano gramatyki, poetyki i retoryki. Do szkoły wstępowali chłopcy w wieku 9-10 lat. Musieli się jednak legitymować podstawową wiedzą w zakresie pisania i czytania po łacinie. Co istotne, uczniowie nie byli podzieleni na klasy według wieku, lecz przyswojonego materiału. Program nauczania w Międzyrzeczu nie różnił się zatem od innych tego typu szkół jezuickich. Ci w Międzyrzeczu realizowali kształcenie oparte na studiowaniu tekstów klasyków łacińskich oraz greckich. Zwracano uwagę na doskonałe opanowanie przez wychowanka języka łacińskiego oraz sztuki wymowy. Dla osiągnięcia celów wychowawczych i edukacyjnych jezuici w swoich kolegiach prowadzili teatr szkolny. Szkoły jezuickie miały także biblioteki, które zapewniały dostęp do niezbędnej literatury. Warto podkreślić, że w procesie wychowawczym unikano kar fizycznych, a odwoływano się głównie do ambicji wychowanków, stosując rozbudowany system współzawodnictwa. Bardzo dużą wagę przywiązywano także do wychowania religijnego. Uczniowie zaangażowani byli w życie liturgiczne i duchowe miasta.

Duszpasterstwo

W placówkach jezuickich, obok szkoły, bardzo ważną rolę odgrywał kościół. Do czasu likwidacji zakonu w 1773 r. koncentrowało się w nim życie duchowe zakonników oraz uczniów międzyrzeckiego kolegium. W kościele odprawiano oczywiście Msze św. dla wychowanków i okolicznej szlachty, a także sprawowano inne sakramenty. Głoszono kazania i wygłaszano nauki katechizmowe. Szczególnie dbano o uroczystą oprawę liturgii w ważniejsze święta.

Co zostało

Najcenniejszym zabytkiem, który pozostał po międzyrzeckich jezuitach, jest ołtarz główny przechowywany obecnie w kościele w Wyszanowie. Ołtarz ufundował ówczesny starosta międzyrzecki Wincenty Stanisław Jabłonowski w 1722 r. Pochodzi on zaś z dawnego kościoła jezuickiego w Międzyrzeczu. Świątynię wyburzono na początku XIX wieku, a jej wyposażenie przekazano do różnych instytucji kościelnych. Ołtarz główny w 1802 r. trafił właśnie do Wyszanowa. Dziś to praktycznie jedyna tak cenna pamiątka po polskich jezuitach. Co ciekawe, ołtarz zdobi herb zasłużonego dla kraju rodu Jabłonowskich. Oprócz ołtarza do Wyszanowa trafiły jeszcze ambona, chrzcielnica, konfesjonał, balaski i obraz św. Józefa. Balaski zostały usunięte w 1966 r. Reszta wyposażenia zachowała się do dzisiaj, a dzięki ogromnej ofiarności i oddaniu miejscowego księdza proboszcza i mieszkańców nabierają one nowego blasku.

Dziś od strony Muzeum w Międzyrzeczu można oglądać jedno skrzydło dawnych zabudowań wzniesionych przez jezuitów. To niewiele. Same budynki nie robią zresztą dużego wrażenia na oglądających. W czasach niemieckich przebudowano je tak, że w znacznej części utraciły swój barokowych charakter. Zabytki przechowywane w Wyszanowie pozwalają jednak wyobrazić sobie, jaki poziom miała ta jezuicka placówka w czasach swej świetności.

Tagi:
wiara

Reklama

Projekt KOSTKA - szansą na zmianę nastawienia do Kościoła

2019-09-18 08:18

Damian Krawczykowski /Niedziela

Projekt KOSTKA to nieprzeciętne wydarzenie na mapie chrześcijańskich eventów. Już od kilku lat gromadzi tysiące młodych (i nie tylko młodych) osób - najbliższa edycja już w nadchodzących weekend - 20-22 września. Specjalnie dla Tygodnika Katolickiego "NIEDZIELA" - wywiad z ks. Adamem Gacą - jednym z organizatorów Projektu KOSTKA

projektkostka.pl
Logo tegorocznej edycji Projektu KOSTKA

Oni nie boją się mówić o Bogu wprost ze sceny, modlić się głośno i być przy tym radosnymi i po prostu sympatycznymi ludźmi. - tak tegoroczne gwiazdy Projektu KOSTKA - Luxtorpedę, Exodus 15, Anatoma, Muode Koty oraz Lucasa Vuitton opisuje ks. Adam.

Damian Krawczykowski: Czy w czasach gdy w muzyce popularnej panuje moda na lekkie teksty, przesiąknięte próżnością i szybkim życiem warto organizować chrześcijańskie festiwale takie jak Projekt KOSTKA?

Ks Adam Gaca: Jeśli tak jest, to tym bardziej trzeba organizować takie festiwale! Wydaje mi się, że na tym polega praktyczna realizacja słów św. Pawła „zło dobrem zwyciężaj”. Podczas Projektu Kostka w Złotowie staramy się eksponować dobry, pozytywny przekaz, którego naprawdę nie brakuje. A wyróżniamy się tym, że w skali kraju to jedyny festiwal hip-hopu chrześcijańskiego.

DK: A nie boicie się, że ludzie zaczną Was szufladkować, typu: „Skoro to chrześcijański festiwal to musi tam być nuda, nie jadę!”

ks AG: Poniekąd już tak jest, ale nie ma co się tym przejmować. Przecież chyba wszyscy wiedzą, że organizatorem jest parafia prowadzona przez misjonarzy Świętej Rodziny. Myślę, że bardziej powinniśmy dbać o to, żeby za bardzo się nie przypodobać trendom współczesności. Względnie łatwo jest zrobić show, a o wiele trudniej połączyć show z Ewangelią. To trochę karkołomne zadanie, ale chyba właśnie dlatego tak ciekawe i fascynujące!Sama nazwa „Projekt Kostka”miała z założenia nie kojarzyć się tak „kościelnie”. Wzięła się od nazwiska patrona młodzieży, św. Stanisława Kostki. W ogóle uważam to za dość uniwersalny sposób ewangelizacji – treść religijną, duchową ubrać niejako w język współczesności. Patrząc z tej perspektywy śmiało można nazwać nasze wydarzenie formą nowej ewangelizacji. Ciągle poszukujemy nowych dróg i środków. W przypadku tegorocznej edycji warto powiedzieć np. o aplikacji mobilnej „Projekt Kostka”, która zawiera terminarz, opisy gwiazd i mapę.

DK: Czy muzyka dociera dziś do młodych? Czy da się nią przekazać coś więcej niż tylko dźwięk i melodyjne słowa refrenu?

ks AG: Jestem głęboko przekonany, że tak. To środek, który od zawsze miał wielką moc oddziaływania na ludzi. Postrzegam tę formę przekazu jako pomost pomiędzy tym, co zewnętrzne, zmysłowe, a tym, co duchowe. Jesteśmy tym, czym się karmimy, a więc karmienie się dobrem pomnaża w nas dobro. Dlatego w tym roku zaprosiliśmy do Złotowa rockową LUXTORPEDĘ i uwielbieniowy EXODUS 15, poza tym Muode Koty, Anatoma i Lucasa Vuittona – laureata zeszłorocznego PK HIP-HOP FESTIWAL. Oni nie boją się mówić o Bogu wprost ze sceny, modlić się głośno i być przy tym radosnymi i po prostu sympatycznymi ludźmi.

DK: Muzyka z wartościami chrześcijańskimi może zachęcić młodych do zmiany swojego (często negatywnego) nastawienia do Kościoła?

ks AG: Oczywiście! I nie chodzi tylko o muzykę, ale o całość wydarzenia. Nie da się tego „zmierzyć” bezpośrednio, ale dla mnie sukcesem jest już, jeśli ktoś spojrzy bardziej przychylnym okiem na księdza czy w ogóle na osobę wierzącą, zamiast popadać w powtarzane bezmyślnie stereotypy. Wierzę w wielką moc przyciągania dobra. A jest to świetna okazja, aby zobaczyć chrześcijan czyniących dobro – radosnych, bawiących się, pomagających sobie. Przy „Projekcie Kostka” zaangażowany jest cały sztab wolontariuszy, liderów, grafików, fotografów, ponadto dziesiątki sponsorów, firm i różnych instytucji. To daje silne poczucie wspólnoty i bardzo przyciąga.

DK: Czy Projekt KOSTKA jest festiwalem tylko dla tych już stałych katolików, czy powątpiewający, lub szukający swojego miejsca też się w nim odnajdą?

ks AG: Z założenia pragniemy zainteresować wszystkich i stąd dobór gwiazd pozwala, aby każdy znalazł coś dla siebie, także ten, komu daleko do Pana Boga. A czasem przy okazji usłyszane słowo Ewangelii czy świadectwa może wzrosnąć w sercu, przemienić i wydać owoc… O to się modlimy.

DK: Dzięki serdeczne za rozmowę!

ks AG: Dziękuję!

szczegóły i program festiwalu na stronie: projektkostka.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Lech Dokowicz podczas spotkania „Polska pod Krzyżem”: Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!

2019-09-14 14:43

ks. an / Włocławek (KAI)

"Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – zaapelował dziś Lech Dokowicz, jeden z organizatorów odbywającego się we Włocławku spotkania ewangelizacyjnego „Polska pod Krzyżem”. Wygłosił on konferencję pt. „Odrzucenie Krzyża i walka duchowa w współczesnym świecie”.

Archiwum Lecha Dokowicza
Żyjemy w czasach, w których większość ludzi rodzi się dla piekła, a nie dla nieba – mówi Lech Dokowicz

Dokowicz przytoczył świadectwo swojego życia wspominając, że przez 20 lat pędził los emigranta. „Przebywałem w Stanach Zjednoczonych w środowisku filmowców. Poddany byłem inicjacji satanistycznej, zły duch dawał mi obietnice, co mogę zyskać, jeśli opowiem się za nim. Ale moja matka modliła się 17 lat o moje nawrócenie i w jeden dzień przeżyłem nawrócenie, przyjęła mnie wspólnota Kościoła katolickiego, poczułem moc modlitwy, bo modlili się za mnie nieznani ludzie” – rozpoczął swoją konferencję Dokowicz.

Wskazywał, że nie ma ważniejszego pytania niż to, gdzie trafimy po śmierci: do życia wiecznego czy do wiecznego potępienia. Opowiadając o pracy nad poszczególnymi filmami, mówił o wezwaniu, jakie Bóg stawia wobec człowieka. „Nakręciłem pierwszy film o prześladowaniu chrześcijan w krajach muzułmańskich. Jaką łaską jest, że każdego dnia możemy pójść do kościoła, każdego dnia możemy poprosić kapłana o spowiedź, każdego dnia karmić się Ciałem Pańskim. Wielu z nas tego nie docenia, bo ta ziemia utkana jest krzyżami, kapliczkami, świątyniami” – mówił współorganizator wydarzenia.

Lech Dokowicz nawiązał też do kryzysu, jaki przeżywa Kościół w związku z czynami pedofilskimi, jakich dopuścili się niektórzy duchowni. „Trzeba to wypalić, ale trzeba też zrozumieć, ze zły duch chce oddzielić ludzi od kapłanów, to jest wojna przeciw kapłanom, bo jak ludzie odwrócą się od kapłanów, to nie ma sakramentów. Dlatego musimy otoczyć modlitwą kapłanów, stanąć przy nich. To jest zadanie dla nas świeckich” – apelował Dokowicz.

Organizator "Polski pod Krzyżem" mówił też o ochronie życia. „Pojechaliśmy do Holandii i chcieliśmy rozmawiać z lekarzami, którzy zabijają ludzi starszych. Naszym celem był tzw. ojciec chrzestny eutanazji. Pracował na oddziale noworodków, jak rodziło się chore dziecko, sam podejmował decyzję o jego życiu lub śmierci. Okazało się, że w domu tego człowieka odbywały się satanistyczne rytuały, cały dom pełen był satanistycznych obrazów. On do końca nie zrozumiał, kim jesteśmy, wypowiedział zdania, dzięki którym wielu zrozumiało czym jest eutanazja. To jest ciemność, to jest coś, co sprawia, że w momencie odchodzenia ze świata, gdy człowiek mógłby odjąć decyzję o powrocie do Boga, nie daje się na to szansy” – wyjaśniał prelegent.

Jako receptę na walkę ze złem Dokowicz podał modlitwę. „Dlaczego się nie modlisz, dlaczego modlitwa nie jest na pierwszym miejscu?” - pytał prelegent wskazując, że obrońcy życia w Ameryce całą dobę modlą się. "Po 10 latach pracy przed klinikami w USA, w stanie Nowy Jork zamknięto połowę klinik aborcyjnych i uratowano życie wieczne wielu osób - wskazywał.

„Co mówi nam Pan Bóg? Nasze działania muszą wypływać z doświadczenia modlitwy, z kolan, musimy pełnić Jego wolę, a nie realizować swoją” – mówił Dokowicz. „Wielu myśli o grzechach przeciwko życiu. Zabijanie nienarodzonych jest w oczach Boga tak potworne, że woła o pomstę do nieba, a to znaczy, że nie będzie pokoju w żadnym narodzie, dopóki będą trwały takie czyny. Jeśli znajdą się ludzie, którzy zniosą te przepisy o aborcji, Bóg pobłogosławi tak, że będziemy płakać ze szczęścia. Ustanawiający prawa aborcyjne mają krew na rękach i stoją nad przepaścią piekła” – podkreślił prelegent.

„Po 1989 r. wielu Polaków porzuciło życie duchowe, przestali modlić się z dziećmi przy ich łóżeczkach, wybrali materializm. Jeżeli dzieci nie są tak wychowywane, nie ma przekazu wiary w domach, żeby ochronić ich przed pokusami, to dzieje się to, co widzimy. Ludzie zaczęli traktować grzech jako zabawę, przyjemność, nic groźnego. Potrzeba więc nawrócenia. Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – apelował Dokowicz. Zachęcał do zawierzenia się Maryi i stanięcia pod krzyżem. „Będziemy patrzeć w stronę krzyża Pana przez pryzmat życia, by zanieść to, co trudne, ale też i prosić, żeby móc zmartwychwstać”.

Organizator spotkania podziękował Panu Bogu za to, że po „wielkiej pokucie” i „różańcu do granic”, pomimo trudności doszło do spotkania we Włocławku. Za decyzję wsparcia i organizacji wydarzenia podziękował też biskupowi włocławskiemu Wiesławowi Meringowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek do młodych Polaków: nie lękajcie się iść za głosem Chrystusa!

2019-09-18 10:49

st (KAI) / Watykan

Nawiązując do obchodzonego dzisiaj w Polsce liturgicznego święta patrona dzieci i młodzieży, świętego Stanisława Kostki papież zachęcił młodych Polaków, by za jego przykładem odważnie szli za głosem Chrystusa.

Grzegorz Gałązka

Oto słowa Ojca Świętego skierowane do pielgrzymów polskich:

Witam serdecznie obecnych tu Polaków. Dzisiaj w liturgii Kościoła w Polsce przypada święto patrona dzieci i młodzieży, świętego Stanisława Kostki. Ten młody chłopiec pokonał pieszo drogę z Wiednia do Rzymu, by zostać jezuitą. Pokazał, że koniecznie trzeba poświęcić wiele, by pójść za głosem własnego powołania. Jest wzorem także dla tych młodych, którzy z obawy przed reakcją rodziny, przyjaciół lub innych ludzi, boją się wybrać drogę powołania kapłańskiego lub zakonnego. Drodzy młodzi, nie lękajcie się iść za głosem Chrystusa! Niech Bóg błogosławi wam i wszystkim tu obecnym.

Papieską katechezę streścił po polsku ks. prał. Sławomir Nasiorowski z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej:

Drodzy bracia i siostry, kontynuując katechezę na temat Dziejów Apostolskich, przypominamy sobie dzisiaj świadectwo świętego Piotra i Apostołów, którzy wobec polecenia Żydów, by nie nauczali w imię Chrystusa, oświadczają, że nie mogą być posłuszni tym, którzy chcieliby powstrzymać głoszenie Ewangelii. Oświeceni mocą Ducha Świętego stają się nieustraszonymi świadkami Chrystusa Zmartwychwstałego. Ich determinacja powoduje wstrząs żydowskiego „systemu religijnego”. Wobec całego Sanhedrynu zabiera głos Gamaliel, faryzeusz cieszący się poważaniem. Ukazuje swoim braciom, jak rozeznać sytuację. Wysuwa wniosek, że jeżeli uczniowie Jezusa z Nazaretu uwierzyli szarlatanowi, to są skazani na zapomnienie, jeżeli jednak głoszą orędzie pochodzące od Boga, to lepiej zrezygnować z walki. Członkowie Sanhedrynu idą za jego opinią i rezygnują z zamiaru zabicia Apostołów. Uwolnieni z więzienia Uczniowie z tym większym zapałem świadczą o Chrystusie i Jego zmartwychwstaniu. Niech wspomniane rozeznanie i ocena sytuacji ze strony Gamaliela, będzie także naszą umiejętnością, gdy przychodzi nam odnieść się do znaków Bożej obecności w świecie.

W dzisiejszej audiencji udział więzili między innymi: pielgrzymi z parafii św. Szczepana w Katowicach; Nawrócenia św. Pawła w Pyskowicach (diec. gliwicka); św. Brata Alberta Chmielewskiego z Kwidzynia (diec. elbląska); NMP Różańcowej w Zgierzu (arch. łódzka); NMP Królowej Różańca Świętego i z Sanktuarium św. Józefa Oblubieńca NMP w Słupsku; NMP Wspomożenia Wiernych w Rumii (arch. gdańska); Grupa międzyparafialna z Biura CARITAS we Włocławku; Dzieci i młodzież wraz z opiekunami ze Szkoły Podstawowej nr 2 z Nowego Tomyśla; Małopolscy uczestnicy „1 Emobilnej pielgrzymki Laudato si” z prezydentem Katowic oraz członkowie Instytutu Emobilności „Emobil” z Katowic; Grupa Emerytów ze Śląska z Levela; Grupy turystyczna z biura podróży Almatur z Częstochowy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem