Reklama

Kościół

Musimy wyjść z okopów

Polityka informacyjna Kościoła to także pytania o kondycję katolickich mediów. O to, jakie powinny być, by sprostały wymaganiom współczesności, pytamy nowego rzecznika Konferencji Episkopatu Polski ks. Leszka Gęsiaka.

Niedziela Ogólnopolska 38/2020, str. 26-29

[ TEMATY ]

media

Studio TV Niedziela

Podczas pierwszej konferencji prasowej na Jasnej Górze (29 sierpnia)

Podczas pierwszej konferencji prasowej na Jasnej Górze (29 sierpnia)

Katarzyna Woynarowska: Gratulujemy wyboru na rzecznika polskiego episkopatu. Przyjął Ksiądz tę funkcję w ekstremalnie trudnym dla Kościoła czasie. Mówi się nawet, że to dziś służba pod nieustannym ostrzałem. Jak Ksiądz widzi swoje „rzecznikowanie”?

Ks. Leszek Gęsiak: Rzeczywiście, czasy są trudne: zarówno dla Kościoła, jak i dla polskiego społeczeństwa. Żyjemy w kraju bardzo dużego podziału, w atmosferze wielkiej nieżyczliwości – nie tylko od osób, które walczą z Kościołem; mamy też sporo napięć wewnątrz Kościoła i wewnątrz społeczeństwa. Przez niektóre media Kościół jest postrzegany jedynie przez pryzmat błędów i grzechów. Oczywiście, one w nim są i musimy się z nich oczyścić – to nie ulega wątpliwości. Chciałbym jednak, by częścią mojej misji było pokazywanie pełnego oblicza Kościoła: dobrego, ciężko pracującego, zmęczonego. Kościoła, który jest zaangażowany w setki, jeśli nie tysiące, dzieł. Kościoła, któremu ludzie poświęcają swój czas, pieniądze i energię, by w imię miłości Boga oraz bliźniego tworzyć fantastyczne rzeczy.

K.W.: W jednym z wywiadów użył Ksiądz Franciszkowego sformułowania, że media katolickie dziś, jeśli mają być katolickie, muszą wyjść z „okopów” i iść do tych, którzy ich nie słuchają, nie oglądają. Mógłby Ksiądz tę myśl rozwinąć?

Najpierw ustalmy: czym są media katolickie? Czy są to media tworzone przez katolików, czy dla katolików? A może są to media, w których pracują katolicy? Sam często nie potrafię tego zdefiniować. Jeśli coś ma być katolickie, to musi być powszechne. Mam wrażenie, że wiele mediów katolickich jest tworzonych wyłącznie z myślą o ludziach Kościoła, albo jeszcze gorzej – tylko dla pewnej ich części. Jeżeli media te nie wyzwolą się z myślenia, że są tylko dla wybranych, to nigdy nie wyjdziemy z tych „okopów”. Musimy pokazywać, że chcemy rozmawiać ze wszystkimi, bo jesteśmy Kościołem powszechnym; że media katolickie są dla wszystkich, a nie tylko dla tych, którzy przychodzą w niedzielę do kościoła...

Ks. Jarosław Grabowski: Media katolickie mają charakter formacyjny. Mamy kształtować religijnie tych, którzy tego chcą, w nadziei, że wrócą oni do swoich domów, miejsc pracy i podzielą się swoim doświadczeniem wiary z tymi, których w Kościele już nie ma...

Wróciłbym do Ewangelii – należy to czynić, a tamtego nie zaniedbywać. Musimy dbać o formację katolików, bo potrzebujemy dobrych, mądrych ludzi, którzy będą liderami wspólnot katolickich. To muszą być filary naszego katolickiego funkcjonowania. Musimy mieć ludzi otwartych i bardzo dobrze uformowanych. Nie możemy jednak zapominać, że nie tylko oni stanowią nasze społeczeństwo i Kościół. Kościół to wspólnota wszystkich ochrzczonych, nawet tych, którzy nie praktykują.

Reklama

K.W.: Czyli przyjmie Ksiądz zaproszenie do telewizji albo na łamy mediów nieżyczliwych Kościołowi? Wiedząc, że zaprosili Księdza nie po to, by poznać Księdza zdanie na wybrany temat, ale żeby skoczyć do gardła, ośmieszyć? Zdaniem wielu to nie ma sensu...

Spośród ludzi, którzy mieli ze mną kontakt tuż po otrzymaniu informacji, że zostałem rzecznikiem episkopatu, wielu mówiło w podobnym tonie: wchodzisz na pole minowe, teraz te bomby po kolei będą strzelać w powietrze. Mam świadomość, że polityka medialna sama w sobie jest bardzo trudna, a w dzisiejszych czasach – nawet ekstremalnie trudna. Zaraz po wyborze powiedziałem, że chciałbym, byśmy wszyscy jako dziennikarze, bo ja też jestem dziennikarzem, próbowali ze sobą rozmawiać. Jeżeli będzie prowadzony dialog, a nie będziemy skakać sobie do gardeł, jeśli będziemy szukać prawdy, to ją znajdziemy. Być może to jest utopia, ale żeby powiedzieć, że coś jest niemożliwe, najpierw należy spróbować. Dlatego, jeśli media wrogie Kościołowi będą chciały rozmawiać z rzecznikiem episkopatu, to ja się takich rozmów bać nie będę. Może dostanę po głowie, ale chyba nie mamy wyjścia.

K.W.: Nie mamy wyjścia, bo przy obecnej liczbie ludzi odchodzących z Kościoła lub religijnie obojętnych rola mediów w przekazie wiary jest zdecydowanie większa niż dekadę lub dwie temu. Jak spopularyzować wśród katolików media katolickie?

Jestem wykładowcą akademickim, pracuję z ludźmi młodymi, którzy otrzymali wykształcenie religijne i są w miarę życzliwie nastawieni do Kościoła. Jestem jednak pewny, że 99% z nich nie czyta katolickich gazet, nie zagląda do katolickich mediów. Nie dlatego, że ich nie lubią, ale dlatego, że nie ma tam nic, co by ich zainteresowało. Dzisiejsza młodzież mówi innym językiem. Chciałbym, żeby ci ludzie usłyszeli głos Kościoła w takim języku, jakim oni mówią. Język, którym posługuje się Kościół, jest językiem zamkniętym dla wielu ludzi. Ludzie żyją szybko, nie mają czasu na pogłębianie informacji – albo dostaną taką, którą zrozumieją, albo nie dostaną jej w ogóle i sięgną po inną, spoza Kościoła. Chciałbym, żeby szukali jej właśnie u nas, żeby była ona zrozumiała, by wynieśli z niej pożytek...

K.W.: Tygodnik, jak Ksiądz wie, to raczej refleksja, analiza, pogłębienie tematu... Bierze Ksiądz Niedzielę, parzy dobrą kawę i zaczytuje się w jej treści... Jak rzecznik episkopatu widzi informowanie o swojej działalności na łamach Niedzieli?

Niedzielę znam od wielu lat i często ją czytam. Była ze mną, zanim wyjechałem do Rzymu, a także później – w samym Rzymie. Cały czas miałem i mam kontakt z waszym pismem. Bardzo się cieszę, że taki głos Kościoła jest, że wychodzi spod Jasnej Góry, że jest obecny nie tylko w kraju, ale i za granicą. Bardzo liczę na to, że w Niedzieli nadal będą się pojawiać teksty informacyjne i dobre refleksje nawet nad trudnymi zagadnieniami, którymi żyje Kościół. Potrzebne jest nam dziennikarstwo nietendencyjne, nieupolitycznione, obiektywne, przekazujące prawdę. Tutaj widzę miejsce dla Niedzieli...

Ks. J.G.: Prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla nas, zapytany, dlaczego warto czytać media katolickie, odpowiedział bez zastanowienia: „Ponieważ głoszą prawdę”. Wszyscy jednak dziś przywłaszczają sobie tę prawdę. Mówienie o tym, jak Ksiądz powiedział, zaangażowanym Kościele jest niezwykle ważne. Jak być głosem Kościoła, a szczególnie wszystkich biskupów, w sytuacji ich rozbieżnych wypowiedzi?

To jest bardzo dobre pytanie, sam je sobie stawiam. Mam być głosem i twarzą episkopatu, który jest organem kolegialnym. Zasiada tam kilkadziesiąt osób, zatem jest rzeczą absolutnie normalną, że będą różne poglądy i koncepcje. Muszę się temu uważnie przyglądać, rozmawiać z księżmi biskupami, pytać. Rzecznik musi, wraz z księżmi biskupami, wśród tych rozmaitych głosów szukać tego jednego głosu prawdy, bo inaczej moja misja okaże się niewypałem.

Ks. J.G.: Misja rzecznika jest niewątpliwie trudna, dlatego życzymy dużo siły i Bożych łask...

Mam świadomość ogromnego ciężaru, który zdecydowałem się podjąć. Jeśli mogę o coś prosić czytelników u początku mojej posługi, to bardzo proszę o modlitwę. Aby Pan Bóg dał mi takie światło, by moja praca była dobra dla Kościoła i ludzi, którym episkopat i ja mamy służyć. Proszę także o modlitwę o to, bym w pokorze wytrwał do końca tejże misji, i by to, co robię, było na większą chwałę Bożą, jak mówił założyciel mojego zakonu św. Ignacy Loyola. O takie modlitewne wsparcie proszę.

Z ks. Leszkiem Gęsiakiem rozmawiali Katarzyna Woynarowska i ks. Jarosław Grabowski

Ks. Leszek Gęsiak
Jest jezuitą, doktorem nauk humanistycznych, adiunktem w Instytucie Dziennikarstwa Akademii Ignatianum w Krakowie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1996 r. w Krakowie.
Studia specjalizacyjne z teologii w zakresie eklezjologii ekumenicznej odbył w Instytucie Centre Sevres w Paryżu. Pracował w parafii Corbeil-Essonnes (Francja), z polonią australijską w Melbourne oraz w Katolickim Biurze Informacji i Inicjatyw Europejskich w Brukseli, gdzie był koordynatorem Sekcji Polskiej Katolickiego Centrum Europejskiego, duszpasterzem urzędników UE i NATO oraz korespondentem Radia Watykańskiego. Był też redaktorem naczelnym Miesięcznika Katolickiego Posłaniec, współpracownikiem Radia Kraków, a od 2012 do 2017 r. kierownikiem Sekcji Polskiej Radia Watykańskiego.
Wykładał na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, w College of the Holy Cross w Worcester MA (USA), na Katolickim Uniwersytecie Portugalii w Lizbonie oraz na Uniwersytecie św. Józefa w Bejrucie.
Posługuje się biegle językami: angielskim, francuskim, hiszpańskim i włoskim.

2020-09-16 11:30

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Sąd łamie konstytucję

[ TEMATY ]

media

sąd

media publiczne

Kaspars Grinvalds/fotolia.com

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wydało oświadczenie ws. kontrowersyjnego postanowienia Sądu Okręgowego w Warszawie. - Jest to cenzura prewencyjna, ponieważ Sąd zakazuje publikacji materiałów dziennikarskich red. Nisztorowi i wydawcy GPC na konkretny temat przed ich powstaniem - czytamy w oświadczeniu

  • Postanowienie sądu oburzyło środowisko dziennikarskie oraz wielu polityków.
  • Jest to szczególne złamanie zasady wolności słowa i pogwałcenie niezależności dziennikarskiej Redakcji.
  • ZG SDP apeluje o solidarność dziennikarską, która może się objawić przez podjęcie zakazanego tematu przez inne redakcje.

CZYTAJ DALEJ

Panie, pomóż nam być wiernymi drodze pokoju!

2023-01-05 11:24

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

Karol Porwich/Niedziela

Lwów

Lwów

Rozważania do Ewangelii Mt 5, 1-12a.

Niedziela, 29 stycznia 2023

CZYTAJ DALEJ

Niemiecki biskup: konsekwentni katolicy przyszłością Kościoła

2023-01-30 09:41

[ TEMATY ]

Niemcy

Karol Porwich/Niedziela

Biskup Rudolf Voderholzer podkreślił, że katolicy w Niemczech muszą sobie uświadomić „jeszcze bardziej niż w czasach minionych”, że są „w absolutnej mniejszości” i mogą być przekonujący tylko wtedy, „ podobnie jak Kościół pierwszych wieków trzymamy się mocno nauki apostołów [...] i komunii [communio], łamania chleba i modlitwy” (Dz 2,42) – powiedział biskup Ratyzbony, Rudolf Voderholzer w wywiadzie spoglądającym na jego dziesięć lat posługi jako ordynariusz Ratyzbony. Ukazał się w gazecie diecezjalnej.

„Niestety, zbliżanie się do siebie, słuchanie się nawzajem i dodawanie sobie otuchy są zbyt często torpedowane przez niepotrzebną i bezbożną wojnę okopową" – ubolewa bp Voderholzer. Odnosząc się do niemieckiej drogi synodalnej powiedział: „W procesie politycznym walkę toczy się twardymi kijami. Pod tym względem nie byłem zaskoczony. Muszę jednak przyznać, że na początku zakładałem jeszcze, że w ramach drogi synodalnej będzie możliwa teologiczna walka na argumenty. Zaangażowałem się w to i byłem również gotów poświęcić temu wiele czasu pracy i energii”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję