Reklama

Historia

Polski Mojżesz

„Myśmy mieli swoją polską Księgę Wyjścia i swojego Mojżesza” – mawiał bohaterski kapelan spod Monte Cassino o. Adam Studziński, dominikanin. Słowa te odnosił do urodzonego 130 lat temu gen. Władysława Andersa, który z łagrów sowieckiego piekła wyprowadził armię niewolników i uczynił ich armią zwycięzców.

Niedziela Ogólnopolska 32/2022, str. 36-37

[ TEMATY ]

gen. Władysław Anders

Narodowe Archiwum Cyfrowe

Generał Anders podczas rozmowy z żołnierzami 5. Kresowej Dywizji Piechoty – fotografia z okresu II wojny światowej

Generał Anders podczas rozmowy z żołnierzami 5. Kresowej Dywizji Piechoty –
fotografia z okresu II wojny światowej

Władysław Anders przyszedł na świat 11 sierpnia 1892 r. w Błoniu k. Kutna. Od dzieciństwa marzył o karierze wojskowej, co zaowocowało służbą w elitarnym Pułku Dragonów w Kownie, a później w 7. Dywizji Strzelców. Służba w carskiej armii nauczyła go nie tylko wojennego rzemiosła, lecz przede wszystkim nieufności do Rosjan. Po latach okazało się to lekcją zbawienną nie tylko dla niego.

Urodzony w siodle

Gdy Polska odzyskiwała niepodległość, Anders współtworzył jej siłę zbrojną. Jako szef sztabu Armii Wielkopolskiej walnie przyczynił się do powrotu kolebki państwa polskiego do Rzeczypospolitej. Później brawurowo dowodził 15. pułkiem ułanów w walkach z bolszewicką nawałą. Już wtedy mówiono o nim, że jest „urodzony w siodle”. Był z krwi i kości kawalerzystą, co objawiało się nie tylko jego niezwykłą wręcz umiejętnością jazdy konnej, ale przede wszystkim sposobem myślenia. Potrafił „serce przerzucać za przeszkodę”. Nie opuszczały go nigdy wiara i nadzieja. Potrafił nimi zarażać swoich podkomendnych. Jego talenty doceniał marszałek Piłsudski, mimo że w czasie przewrotu majowego Anders stał po przeciwnej stronie barykady. Objął dowodzenie Nowogródzką Brygadą Kawalerii, a po jednej z tzw. gier wojennych w 1934 r. otok jego czapki został ozdobiony wężykiem generalskim.

W kampanii wrześniowej 1939 r. gen. Anders walczył w bitwach pod Mławą, Mińskiem Mazowieckim i Tomaszowem Lubelskim. Podczas przebijania się na tzw. przedmoście rumuńskie wpadł w ręce sowieckie. Trafił na Łubiankę. Jako byłego oficera rosyjskiej armii próbowano go namówić do współpracy, kuszono objęciem wysokich stanowisk w Armii Czerwonej. On jednak kategorycznie odmawiał, co wywoływało wściekłość enkawudzistów. Gdy nie poskutkowały rozmowy, sowieccy oprawcy posunęli się do tortur. Ale i te nie przyniosły efektów. Jak wspominał, przetrwał tylko dzięki wierze w Boga. Kiedy podczas jednego z przesłuchań zerwano mu medalik z Matką Boską, obiecał, że jeśli Opatrzność pozwoli mu przeżyć, dokona konwersji na wiarę rzymskokatolicką. Pochodził bowiem z rodziny ewangelickiej. Słowa dotrzymał, przechodząc na katolicyzm w Ziemi Świętej w 1943 r.

Reklama

Wyjście z domu niewoli

Więzienie opuszczał w momencie szczególnym. Dotychczasowi sojusznicy odpowiedzialni za wybuch wojny, czyli niemiecka III Rzesza i sowiecka Rosja, stali się wrogami. Hitler zdecydował się na wojnę ze Stalinem, a nieprzygotowana do tego zupełnie Rosja odnosiła klęskę za klęską. Przerażeni Sowieci przyjęli propozycje brytyjskie: uwolnili z łagrów ponad 150 tys. Polaków, aby ci utworzyli sojuszniczą armię do walki z Niemcami. Rozkazem gen. Władysława Sikorskiego gen. Anders objął nad nią dowodzenie. Do punktów werbunkowych w Buzułuku i Tockoje zgłaszały się każdego dnia tysiące Polaków. Przemierzali setki kilometrów w koszmarnych warunkach, bo tworzące się wojsko polskie traktowali jak wybawienie. Byli – tak jak ich dowódca – „cieniami ludzkimi”, a ich jedyną siłą była wiara w powrót z bronią w ręku do Polski.

Znawcy duszy rosyjskiej jeszcze w XIX wieku dowodzili, że Rosja jest gotowa do wszelkich ustępstw, póki jest słaba. Gdy jednak poczuje siłę, wzmacnia się w niej niszczycielskie uczucie wobec ludzi, którzy chcą być wolni. Diagnozę taką stawiał m.in. Józef Piłsudski, a podzielał ją gen. Anders. Kiedy Sowieci w walkach z Niemcami okrzepli, gdy udało im się obronić w końcu 1941 r. Moskwę, wtedy w stosunku do Polaków zaczęli na nowo pokazywać swoje prawdziwe oblicze. Stalin zakomunikował dowództwu polskiemu, że do armii nie będą mogli wstępować obywatele polscy białoruskiego, ukraińskiego i żydowskiego pochodzenia, bo są obywatelami ZSRS i jeśli chcą walczyć, mogą to czynić jedynie w szeregach Armii Czerwonej. Co więcej, racje żywieniowe dla żołnierzy obcięto o dwie trzecie, co pozwało wyżywić zaledwie 25 tys. ludzi, przy stanie osobowym blisko 80-tysięcznym. Dodatkowo Sowieci zażyczyli sobie, aby armia polska nie walczyła na froncie jako zwarta jednostka, ale by jej poszczególne dywizje były wcielane pod komendę sowieckich związków taktycznych, co niszczyło całą istotę Armii Polskiej w ZSRS. W tej sytuacji gen. Anders podjął jedną z najważniejszych decyzji w życiu: wyprowadził swe wojsko na Bliski Wschód. „Nieludzką ziemię” opuściło 76 tys. żołnierzy i blisko 40 tys. kobiet, dzieci, starców.

Reklama

W drodze do ziemi obiecanej

Na Bliskim Wschodzie w duszach żołnierzy odżyła na nowo wiara w zwycięstwo. Jak wspominają, szczególnie mocno doświadczali tego podczas pobytu w Palestynie – ziemskiej ojczyźnie Chrystusa. Gdy w 1943 r. stacjonowali w Betlejem, Nazarecie, Jerozolimie czy Tyberiadzie, nabierali przekonania, że w życiu Polski po krzyżu na Golgocie przyjdzie świt zmartwychwstania. Świadectwa tego odnajdujemy po dziś dzień w pozostawionych przez „andersiaków” w Ziemi Świętej malowidłach, mozaikach, tablicach zdobiących ziemię, po której chodził Jezus z Nazaretu. To tu ostatecznie przestali być „armią niewolników”, a stali się „armią zwycięzców”. Na przełomie 1943 i 1944 r. znaleźli się na Półwyspie Apenińskim.

Wiara w zmartwychwstanie Polski była główną siłą sprawczą, gdy żołnierze 2. Korpusu Polskiego skutecznie przełamywali w maju 1944 r. opór niemiecki na tzw. linii Gustawa, zdobywając ruiny opactwa benedyktyńskiego na Monte Cassino. „Niech lew mieszka w Waszych sercach!” – napisał w rozkazie przed bitwą gen. Anders. Wraz ze zdobyciem Monte Cassino droga na Rzym stała przed aliantami otworem, a zwycięska bitwa, okupiona życiem blisko tysiąca żołnierzy, rozsławiła imię Polski na świecie. Polacy byli na ustach całego wolnego świata. Podobnie jak po wyzwoleniu Ankony i Bolonii. Niestety, wdzięczność naszych sojuszników nie trwała długo. Zdrada jałtańska skutkowała oddaniem powojennej Polski i państw Europy Środkowo-Wschodniej w sowiecką strefę wpływów. Generał Anders, który wyrzucał to przywódcy Wielkiej Brytanii Winstonowi Churchillowi, usłyszał: „Pan generał może już sobie swoje wojsko zabrać. Nie jest nam do niczego potrzebne”.

Generał Anders, tak jak biblijny Mojżesz, nie doszedł do wolnej ojczyzny. Podobnie jak wielu jego podkomendnych pozostał na emigracji. Długo wierzył, że po pokonaniu III Rzeszy przyjdzie czas na rozprawę wolnego świata z imperializmem sowieckiej Rosji. Ale wolnemu światu zabrakło na to odwagi. Generał nie tracił jednak wiary w to, że kiedyś przyjdzie dla ojczyzny wymarzona wolność. Wskazywał, że aby tak się stało, nie może zginąć duch narodu. Pisał o tym w swoich wspomnieniach, którym nadał tytuł Bez ostatniego rozdziału. Wierzył, że kiedyś ten rozdział dopisze historia. Zmarł w Londynie 12 maja 1970 r., dokładnie w 26. rocznicę rozpoczęcia zwycięskiej bitwy o Monte Cassino. „Ostatni rozdział” do jego książki dopisuje teraz każdy z nas, tworzących Polskę jego marzeń – Polskę niepodległą.

Autor jest historykiem, szefem Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych

2022-08-02 14:43

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Hołd dla Józefa Piłsudskiego i gen. Władysława Andersa

[ TEMATY ]

Józef Piłsudski

armia gen. Andersa

marszałek Piłsudski

gen. Władysław Anders

Wikipedia

Legionistom Piłsudskiego i powstańcom warszawskim przyświecał ten sam cel – niepodległa Polska

Legionistom Piłsudskiego i powstańcom warszawskim przyświecał ten
sam cel – niepodległa Polska

Prezes IPN i Szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych w południe w stolicy oddadzą hołd Józefowi Piłsudskiemu z okazji 85. rocznicy śmierci Pierwszego Marszałka Polski. Kwiaty złożą także przed pomnikiem gen. Władysława Andersa, który 50 lat temu odszedł na wieczną wartę.

Rano w intencji tych dwóch mężów stanów w Katedrze Polowej Wojska Polskiego Mszę św. sprawował bp Józef Guzdek.

CZYTAJ DALEJ

Polski rzymianin

Niedziela Ogólnopolska 5/2020, str. 46-47

[ TEMATY ]

rozmowa

Prof. Jerzy Miziołek

Stanisław August Morawski

Stanisław August Morawski

W Rzymie zmarł nestor włoskiej Polonii Stanisław August Morawski. Jednym z jego polskich przyjaciół był prof. Jerzy Miziołek, który wspomina swojego przyjaciela w rozmowie z Włodzimierzem Rędziochem.

Włodzimierz Rędzioch: Odejście Stanisława A. Morawskiego napełnia jego przyjaciół głębokim smutkiem i zobowiązuje do chwili wspomnień. Znałeś go przez wiele lat. W jakich okolicznościach się poznaliście?

CZYTAJ DALEJ

Franciszek: ufność w Bogu podstawą podejmowania dobrych decyzji

2022-12-07 09:30

[ TEMATY ]

Franciszek

materiał prasowy

„Ważne jest to, że naszą ufność pokładamy w Panu wszechświata, który ogromnie nas miłuje i wie, że możemy z Nim zbudować coś wspaniałego, coś wiecznego” – powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Kontynuując cykl katechez poświęconych rozeznaniu papież wskazał, że jednym ze znaków potwierdzających słuszność podjętej decyzji jest pokój wewnętrzny i ufność w Panu, pozwalająca zrealizować także ambitne cele, wymagające sporego wysiłku.

Franciszek zaznaczył, że jedną z cech wyróżniających dobrego ducha jest fakt, że przekazuje on pokój, który trwa w czasie. Wskazał na powiązanie i poszerzanie się dobra w dziedzinie życia duchowego, ogarniającego z czasem także pozostałe dziedziny naszego życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję