Wielki Post to dobra okazja, aby jeszcze bardziej zżyć się z Chrystusem
Tomasz Strużanowski - nauczyciel etyki, historii i języka angielskiego:
NIE BĘDĘ: jeść słodyczy, oglądać telewizji, słuchać muzyki rozrywkowej, czytać gazet, surfować całymi wieczorami po internecie; nie będę pić kawy i piwa; nie będę chodzić do kina ani na mecze ukochanej drużyny; nie będę czytać kryminałów, nie będę tańczyć, malować paznokci. Nie będę... Nie będę... Nie będę...
BĘDĘ: więcej się modlić, chodzić na Mszę św., Drogę Krzyżową (może nawet pójdę na ekstremalną) i Gorzkie żale; będę codziennie czytać Pismo Święte i pobożne lektury; będę pościć o chlebie i wodzie w wybrane dni tygodnia; będę poważny, skupiony w sobie, zamyślony. Będę... Będę... Będę...
Czy to idealny przepis na dobre przeżycie Wielkiego Postu? Niekoniecznie. Dlaczego? Bo to wszystko okaże się funta kłaków warte, jeśli nadal będę żyć w nieprzyjaźni z sąsiadem; jeśli dalej będę „kisić” w sercu wieloletni żal do rodzeństwa o nierówny podział majątku po rodzicach; jeśli będę nieczułym mężem, kłótliwą żoną, ojcem jak zwykle tak zapracowanym, że niemającym 5 minut na zabawę z pragnącymi tego dziećmi, matką uciekającą od poważnej rozmowy z dorastającą córką, bratem traktującym młodszą siostrę jak istotę niższego gatunku; jeśli będę „trudnym” kolegą w pracy, bezlitosnym przełożonym, leniwym podwładnym, kierowcą nagminnie przekraczającym przepisy ruchu drogowego, nieżyczliwym nauczycielem, studentem przypominającym sobie o swoich obowiązkach na tydzień przed sesją, uczniem wiecznie nieprzygotowanym do lekcji, urzędasem traktującym z góry petentów, funkcjonariuszem kościelnym, a nie kapłanem z powołania, „smutasem” bez ikry, wigoru, chęci do życia...
Pomóż w rozwoju naszego portalu