W archikatedrze lubelskiej – Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Płaczącej – uroczyście obchodzono 77. rocznicę „Cudu Lubelskiego”. Rzesza wiernych wzięła udział w Mszy św. pod przewodnictwem abp. Stanisława Budzika oraz w procesji różańcowej ulicami miasta. – Maryjo, jesteśmy przy Tobie jako Twoje dzieci, słabe i grzeszne, ale pragnące nawrócenia, powstające z upadków i gotowe uczynić wszystko, czego chce Twój Syn, Jezus Chrystus. Umacniaj naszą wiarę, podtrzymuj nadzieję i wspieraj w dziełach miłości – powiedział proboszcz i kustosz ks. Krzysztof Kwiatkowski.
We wprowadzeniu do Liturgii abp Stanisław Budzik przypomniał, że „77 lat temu nasza Matka i Królowa, czczona w katedrze w Jasnogórskiej Ikonie, przemówiła przez znak, który wierni odczytali jako znak łez”. – W środku stalinowskiej nocy stanęła w obronie swojego ludu, w obronie wiary, godności i wolności. Dzisiaj gromadzimy się kolejny raz w święto Najświętszej Maryi Panny Płaczącej, wpatrujemy się w naszą Matkę i wołamy do Niej słowami pieśni: „Nie bądź smutna, o Panno Maryjo, patrz, jak serca dla Ciebie dziś biją” – powiedział metropolita.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W homilii abp Stanisław Budzik zwrócił uwagę, że Maryja „zawsze solidaryzuje się z płaczącymi i cierpiącymi, dlatego tak wielu ludzi przychodzi do Matki Płaczącej ze swoimi osobistymi łzami”. – Jedni płaczą po stracie najbliższych, inni zmagają się z chorobą, samotnością lub lękiem o przyszłość dzieci i wnuków. Są rodzice cierpiący z powodu odejścia swoich dzieci od wiary. Są młodzi, którzy nie potrafią znaleźć sensu życia wśród natłoku informacji, niepewności i podziałów. Są rodziny przeżywające trudności materialne i małżeńskie. Maryja nie odwraca wzroku od żadnych z tych łez. Tak jak stała pod krzyżem Jezusa, tak stoi pod krzyżem cierpienia każdego człowieka – podkreślił. – Przeżywamy czas szczególnej próby dla świata i Europy. Wojna wciąż zbiera krwawe żniwo niedaleko naszych granic. Wielu ludzi żyje w niepewności jutra. Nie brak napięć społecznych, kryzysów rodzinnych, duchowego zagubienia. W takich czasach jeszcze bardziej potrzebujemy Maryi stojącej pod krzyżem. Ona uczy nas nadziei. Nie opiera się na ludzkich przewidywaniach, ale na wierności Boga. Gdy wszystko wydawało się przegrane, Ona uwierzyła; gdy inni uciekli, Ona trwała pod krzyżem; gdy świat widział śmierć, Ona oczekiwała na zmartwychwstanie – nauczał. Metropolita modlił się, by „Matka Płacząca nauczyła nas przemieniać łzy w modlitwę, cierpienie w ofiarę, a niepokój w nadzieję; by wskazywała drogę odnowy życia osobistego i rodzinnego, kościelnego i narodowego”.
Po Mszy św. rzesza wiernych wyruszyła za obrazem Płaczącej Pani w procesji różańcowej na ulice Lublina. Na zakończenie wszyscy w łączności z Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej modlili się słowami Apelu Jasnogórskiego.
