Uroczystości odbyły się 28 czerwca w kościele zakonnym Ojców Franciszkanów, którzy od prawie 300 lat prowadzą parafię i klasztor. Koncelebrowanej Eucharystii przewodniczył bp Artur Ważny. Razem z nim Mszę św. sprawowali: o. Krzysztof Bobak OFM, prowincjał Zakonu Braci Mniejszych Prowincji Matki Bożej Anielskiej w Krakowie; o. Tomasz Kobierski OFM – gwardian i proboszcz parafii; o. Cyprian Mazurek OFM – definitor; o. Grzegorz Chomiuk OFM – rektor Wyższego Seminarium Duchownego oraz misjonarze Ziemi Świętej: o. Łukasz Kwiatkowski OFM i o. Antoni Szlachta OFM, a także miejscowi duszpasterze: o. Robert Konik OFM i o. Cezary Chustecki OFM.
W podniosłą uroczystość wprowadził zebranych historyk Andrzej Fabiański, który przedstawił syntetyczny rys historyczny klasztoru i kościoła. Pod koniec liturgii bp Artur Ważny poświęcił nowe ławki w kaplicy Jezusa Miłosiernego, przeznaczonej do całodziennej adoracji Najświętszego Sakramentu. A ojciec prowincjał Krzysztof Bobak OFM wyraził wdzięczność braciom franciszkanom za ich posługę oraz wiernym za troskę o świątynię, składając na ręce o. Tomasza Kobierskiego pamiątkowy kielich mszalny z pateną. Po błogosławieństwie wszyscy udali się na plac przed świątynią, by przy poczęstunku dalej cieszyć się jubileuszem.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Słowo, które inspiruje
Reklama
W homilii bp Artur Ważny mówił o duchowej roli chrztu świętego. – Popatrzcie na wysoki, ceglany mur otaczający ten klasztor. Chrzest jest w swojej istocie właśnie takim bezpiecznym murem. Nie odgradza nas od świata z nienawiści, ale chroni nasze serca przed hałasem, cynizmem i egoizmem, pozwalając umrzeć temu, co nas niszczy. Za każdym razem, gdy wchodzicie do tego kościoła i zanurzacie palce w kropielnicy, wykonując znak krzyża, liturgia przypomina wam tamten intymny moment. To czułe przypomnienie: „Należysz do Boga. Twój stary lęk już nie ma do ciebie dostępu”. To słowo wzywa nas do pięknej, radykalnej uczciwości. Skoro zostaliśmy zanurzeni w miłość Chrystusa, nie możemy już karmić w sobie urazów, pychy i złośliwości – tego wszystkiego, co zadaje Chrystusowi ból w drugim człowieku. Moi drodzy, jak często czujecie w życiu dotyk chłodu i bezsilności? Śmierć pięknych marzeń, kryzys w małżeństwie, bolesna samotność... Jezus podchodzi dziś do ciebie niesamowicie blisko i szepcze: „W tej ciemności nie jesteś sam. Ja już tam byłem. Twój ból jest zatopiony w moim Sercu, a z każdej nocy potrafię wyprowadzić poranek” – powiedział kaznodzieja.
Zwycięstwo bez lęku
Przypomniał także dramatyczną historię tego miejsca. – Rok 1857 – wielki pożar niszczy klasztor. Ludzkie oczy widziały tylko zgliszcza. A jednak miłość odbudowała dachy i sklepienia. Rok 1864 – bolesna kasata za pomoc powstańcom. Zakonnicy zostają pozbawieni praw, ale nie opuszczają wiernych. Rok 1915 – powrót. Ta historia to żywa parabola – nad Bożym pięknem śmierć nie ma ostatecznej władzy. Można je ranić, ale ono i tak zmartwychwstanie w ludzkich sercach. Nad nami wznosi się monumentalny ołtarz główny z wizerunkiem Ukrzyżowanego na tle Kalwarii. Choć patrzymy na moment oddania ducha, to cała liturgia, zapalony obok Paschał i śpiew wołają: „Ten Krzyż rodzi życie! Jest bramą, a nie ścianą”. Skoro śmierć nie ma nad Chrystusem władzy, to żaden lęk nie powinien kierować twoimi moralnymi wyborami. Nie musisz kłamać ze strachu przed odrzuceniem. Nie musisz iść na kompromisy ze złem z lęku o byt. Twoje życie jest zabezpieczone przez Zwycięzcę. Co dzisiaj paraliżuje twój uśmiech? Jaki niepokój nosisz pod sercem? Strach o jutro, o dzieci, o zdrowie, o to, czy starczy sił? Usłysz cichy, ciepły głos Mistrza: „Wszystko, co najtrudniejsze, już pokonałem. Twój lęk nie ma nad tobą władzy. Otrzyj łzy i podnieś wysoko głowę” – radził bp Ważny.
Kwitnący ogród tożsamości
Reklama
Wskazał także na prowadzony w parafii kult Matki Bożej Śnieżnej. – Ta prawda, że Jezus pokonał lęk, jaśnieje w tutejszej, otoczonej wielkim kultem ikonie Matki Bożej Śnieżnej – Opiekunki Rodzin. Maryja na tym rzymskim wizerunku patrzy na nas, ale dłonią wskazuje na Syna. Cała Jej istota była czystym „życiem dla Boga”. Liturgia przed Jej obliczem uczy nas wznoszenia serc ponad to, co przyziemne. Żyć dla Boga to znaczy uczynić ze swojej codzienności – z czasu spędzonego w domu, w pracy, w drodze – piękny dar. To niezgoda na to, by marnować życie na bylejakość, na wieczne narzekanie i szarość. Jesteśmy stworzeni do rzeczy wielkich. Niestety, żyjemy w czasach, w których tak łatwo pogubić się w tym, kim naprawdę jesteśmy. Szukamy potwierdzenia swojej wartości w ludzkich opiniach, w liczbie polubień na ekranie telefonu, w wielkości majątku. A św. Paweł przynosi nam dzisiaj najpiękniejsze lekarstwo: Twoje imię to „Żywy dla Boga”. Nie jesteś sumą swoich słabości ani potknięć. Jesteś ukochanym dzieckiem Ojca. Zacznij wreszcie tak o sobie myśleć! – podkreślił sosnowiecki biskup ordynariusz.
Ślad, który nie mija
Przypomniał, że 280 lat temu położono ostatnie cegły pod smukłe mury kompleksu klasztornego. – Przez te stulecia to miejsce widziało wszystko: płacz niemowląt przy chrzcielnicy, cichy szloch przy trumnach waszych przodków, pożary i radosne powroty. Ta franciszkańska przestrzeń przetrwała, bo ludzie, którzy ją tworzyli, nosili w sobie tajemnicę Paschy – wiedzieli, jak umierać dla siebie, by zmartwychwstawać dla miłości. Dziś to my tworzymy ten żywy Kościół. Przejmujemy tę świętą sztafetę pokoleń. Zostawiam was z jedną myślą, która niech towarzyszy wam w nadchodzących dniach. Gdyby za kolejne sto lat wasi wnukowie i prawnukowie zeszli do krypt tego kościoła albo spacerowali alejkami ogrodu różanego, szukając śladów waszego życia – to co by po nas znaleźli? Czy napisaliby w kronikach, że byliśmy tylko kustoszami muzeum, którzy pilnowali dawnych ołtarzy i dbali o piękne zabytki? Czy może raczej z szacunkiem i drżeniem serca opowiadaliby o pokoleniu, które zrozumiało List do Rzymian? O mężach, żonach i młodych ludziach, którzy pozwolili się zanurzyć w miłości Chrystusa? Którzy mieli odwagę pogrzebać swoje egoizmy, urazy i lęki, by z czułością i tęsknotą wkroczyć w zupełnie nowe, piękne życie? Nie bójcie się żyć Ewangelią z wdziękiem i odwagą. Stańcie się najpiękniejszą, żywą polichromią wypisaną na tych ziemiach – ludźmi, którzy promieniują nadzieją, bo żyją dla Boga w Chrystusie Jezusie – zaapelował bp Artur Ważny.
W następnym numerze Niedzieli sosnowieckiej przybliżymy fascynują historię tego miejsca.
