Reklama

Skrzywdzone przez człowieka

Zatrzymuję się przed budynkiem przy ul. Prądzyńskiego 8 w Przemyślu. Drzwi otwiera mi s. Marcja. Siadamy przy stole w przestronnym, jasnym pokoju gościnnym. Rozpoczynamy rozmowę o życiu Domu Matki i Dziecka.
Każdy z nas chce kochać i być kochanym, a tymczasem los przeznacza nam różne sytuacje. Jedni, we właściwym czasie, napotykają na swojej krętej życiowej drodze dobrych ludzi i silni wiarą wychodzą na prostą, inni dokonują czynów, których sami sobie nie są w stanie wybaczyć przez całe życie.

Niedziela przemyska 52/2004

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Odrobinę historii

Dom Samotnej Matki i Dziecka powstał w 1984 r. w Soninie koło Łańcuta. Patronat nad nim objął abp Józef Michalik. Bezpośrednią opiekę nad Domem sprawował śp. ks. Marian Kaszowski, mianowany jednocześnie (18.02.1998 r.) zastępcą dyrektora Caritas ds. Domu Samotnej Matki. 8 października 1998 r. Rada Miejska w Przemyślu podjęła uchwałę w sprawie dokonania darowizny nieruchomości tj. budynku oraz działki na rzecz Caritas Archidiecezji Przemyskiej z przeznaczeniem na prowadzenie Domu Matki i Dziecka. Po przeprowadzeniu gruntownego remontu, istniejący wówczas budynek diametralnie zmienił swój wygląd. Przystosowanie go do odpowiednich wymogów pozwoliło na rozpoczęcie działalności 1 września 1999 r. Od tego czasu udzielana jest również pomoc kobietom - ofiarom przemocy w rodzinie tzw. „interwencja kryzysowa w rodzinie”. Na podkreślenie zasługuje fakt, że DMiD współorganizował, udzielając pomocy finansowej prezydent Przemyśla śp. Tadeusz Sawicki.

Personel z humorem

Na stałe w Domu mieszkają siostry Michalitki: Marcja i Małgorzata. Księgowością zajmuje się Halina Matuszewska. Koordynatorem ds. Domu jest ks. Marek Kruk, będący jednocześnie dyrektorem Wydziału ds. Rodzin. Wcześniej posługę w Domu pełniły siostry: Elizeusza i Joachima oraz Jan Nowakowski, jako kierowca i zaopatrzeniowiec. Przy różnych pracach gospodarczych, drobnych naprawach, remontach, z ogromnym zapałem społecznie udziela się pan Marek, mąż pani Haliny. Siostry wraz z panią Haliną są dla mieszkanek Domu opiekunkami, przyjaciółkami, najbliższą „rodziną”. Pomagają im we wszystkim. Tak wspomina jedna z nich, Maria, zapytana o podejście personelu do spraw codziennych: „Podobają mi się relacje między nami. Siostry nie okazują nam swoich problemów, tylko same się z nimi borykają. Nie są aż takie surowe, tylko traktują nas z humorem”. Warto wspomnieć, że s. Marcja kończy w tym roku Studium Życia Rodzinnego w Przemyślu, a s. Małgorzata studiuje pedagogikę w Stalowej Woli. Edukacja ta przyczynia się do jeszcze pełniejszej służby na rzecz bliźniego.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Szczypta statystyki

W okresie ostatnich pięciu lat, tj. gdy Dom rozpoczął swoją charytatywną działalność, na terenie miasta Przemyśla udzielono schronienia blisko 150 kobietom i około 250 dzieciom. Tylko w 2004 r. przyjętych zostało 25 matek i ich 27 dzieci. Samotne matki z małymi dziećmi, kobiety ciężarne, które spełniają warunki statutowe, mogą w nim przebywać maksymalnie do 12 miesięcy. Pochodzą z różnych rejonów Polski, są w różnym wieku. Najmłodsza matka miała zaledwie 13 lat. Najczęściej nie posiadają żadnego źródła dochodu, a nawet prawa do zasiłku. Za liczbami kryją się dramaty kobiet. Strach, łzy, załamanie. Bardzo często również wstyd, ukrywanie zaistniałej sytuacji traktowanej często jako problem nie do pokonania, nawet przed znajomymi, zamknięcie się w czterech ścianach domu i długie godziny myślenia o przyszłości. Czasem podjęcie dramatycznej decyzji…

Wyjście z zaklętego kręgu

Zgodę na rozmowę wyraziły dwie mieszkanki. Małgorzata relacjonuje ze smutkiem ostatni okres swojego życia. „Po rozwodzie mieszkałam kilka lat u mamy. Mam trójkę dzieci. Pozostałam niemalże bez środków do życia. Męża niewiele obchodziło to, jak nam się układało” - wyrzuca z siebie prawie jednym tchem, a do oczu napływają łzy. „Bardzo ciężko pogodzić mi się z zaistniałą sytuacją” - dodaje z rozpaczą. „Gdy pobyt w domu stał się nie do zniesienia, zdecydowałam się porozmawiać z moim księdzem proboszczem. Skierował mnie do ks. Marka. Po rozmowie z nim zostałam przyjęta do Domu” - kontynuuje Małgorzata. Wspomnienie ciągłych kłótni w domu męża i rodzinnym pozostaje w jej pamięci ciągle żywe. Jest tutaj od marca 2004 r. „Widzę, że dzieci trochę się uspokoiły. Teraz mają wspaniałą okazję do odpoczynku” - podkreśla. Zwróciła się z prośbą do prezydenta w sprawie mieszkania. Wierzy, że sprawa zostanie pozytywnie rozpatrzona. „Jestem bardzo wdzięczna księżom i siostrom, że dzieci i ja możemy czuć się bezpiecznie” - zwierza się.
S. Marcja obecna przy rozmowie zauważa: „Gdy Małgosia upiecze ciasto, to nikt nie jest w stanie odmówić sobie pysznego kawałeczka”.
Maria chciała oddać swoje dziecko. Po odnalezieniu w książce telefonicznej numeru do Ośrodka Adopcyjnego, była zdecydowana. Jednakże plany zmieniły się za przyczyną… daru macierzyństwa. „Dużo daje to, że dziecko po urodzeniu się w szpitalu jest razem z matką” - wyjaśnia. „Jak się obudziłam, to krzyczałam: dajcie mi moje dziecko” - przyznaje z radością. Dopomógł jej ks. Marek. „Po rozmowie z nim patrzyłam na moją najbliższą przyszłość z nadzieją” - zwierza się. Maria jest w klasie maturalnej. Naturalnie, po matczynemu wychowuje swoją 20-miesięczną córeczkę. Była w stanie błogosławionym, gdy tu przyszła. „Ten Dom mnie zmienił, a dziecko pobudziło do życia i działania, nauczyło odpowiedzialności” - przyznaje z radością. Przygotowuje się do wyjścia. Trochę się boi, ale wierzy w to, że będzie dobrze. S. Marcja dodaje: „Maria wnosi atmosferę dzielności. Jest ona potrzebna tym nowym. Uważają, że skoro jej się udało, to im również”. Z radością w głosie mówi, że Maria ma niespotykaną smykałkę do wyszywania. Teraz inne dziewczyny ją naśladują.

Reklama

Zwyczajne życie mieszkanek

Życie „zwyczajne” po „niezwyczajnym” życiu pełnym kłótni, upokorzeń, niekiedy rękoczynów, potrafi dać wiele szczęścia. Docenić je może zwłaszcza ktoś, kto przeżył w rodzinnym domu „piekło” na ziemi. Prawie wszystkie przeżyły strach i ból, moment, gdy przychodzi świadomość, że nie ma innego wyjścia jak… Opatrzność czuwa. Stawia na ich drodze odpowiednią osobę. Np. księdza. Ten wysłuchuje całej historii, obiecuje pomóc. Uruchamia odpowiednią procedurę postępowania. Osoba, która od dawna nie zaznała spokoju może się wykąpać, przespać spokojnie całą noc, poczuć się bezpieczna razem ze swoim dzieckiem.
Mieszkanki Domu na nowo uczą się radości życia. Niektóre to już potrafią. Umieją rozmawiać o swoich problemach. Zaprzyjaźniły się i pomagają sobie w codziennych sprawach i kłopotach. Powoli, czasem bardzo wolno zabliźnia się zadana rana. „Prześladowane przez rodzinę i przez tych osobników, którzy je zranili, boją się o siebie, a przede wszystkim o dziecko” - wyjaśnia s. Marcja.
Zgodnie z regulaminem mieszkanki Domu do południa wypełniają swoje codzienne obowiązki, m.in. pranie, gotowanie, sprzątanie, szczepienie, badania kontrolne, wizytę u lekarza, w urzędzie, sądzie. Jeśli któraś dziewczyna chodzi do szkoły, to inna pomaga jej przy dziecku. Po obiedzie jest czas poświęcony wyłącznie swoim dzieciom. W lecie wykonywane są prace wokół Domu czy w ogródku, jesienią przetwory. Obowiązuje zasada: umiem - nauczę. Jest także czas na rozmowy, wspólną modlitwę. Następnie kąpanie, przygotowanie dzieci do szkoły na następny dzień. Jednym słowem, jak w normalnym domu. Poproszona o scharakteryzowanie jednym zdaniem posługi w Domu s. Marcja mówi: „To jest praca, która nigdy się nie zaczyna i nigdy się nie kończy. Praca, jak mamy w domu. Np. o trzeciej rano dziecko ma dolegliwości, płacze, wzywa się karetkę, zostaje udzielona stosowna pomoc i… czuwamy do rana. Później dzień jak co dzień i… trzeba być w pełni dyspozycyjnym. „Człowiek czuje się potrzebny, chciany” - zwierza się Siostra. „Pragniemy z tej wspólnoty utworzyć dom. Robimy wszystko razem. Patrząc na mieszkanki Domu widzę jak silny jest dar ludzkiego macierzyństwa i jak ogromne bogactwo Bożego macierzyństwa” - podkreśla.
Skorzystałem z możliwości obejrzenia dwóch tomów kroniki Domu. Wiele można się dowiedzieć z tych estetycznie wykonanych prac, prowadzonych z sercem, pełnych wspaniałych fotografii obrazujących codzienne życie. Zapytany o stronę duchową życia w Domu, ks. Marek chętnie opowiada. „Każdemu należy się pomoc. Dajemy dzieciom i matkom chleb, dom, modlitwę. W kaplicy, która jest w Domu dzieci są chrzczone. Nieraz w wieku 2-3 lat. Jest to dla nich wielkie błogosławieństwo” - dodaje. Ks. Marek odprawia w kaplicy Msze św., a siostry z mieszkankami codziennie odmawiają Różaniec. Często też proszą Pana Boga o mądrość i roztropność w postępowaniu za pośrednictwem swojego patrona, św. Michała. „Ważnym wydarzeniem w naszym Domu jest urodzenie dziecka” - zauważa s. Marcja. Przeżywamy tę radość wspólnie z matką. Czasem nawet większą, ponieważ uczymy rodzicielkę wszystkiego: karmienia, kąpania, przewijania” - ożywia się po tej wypowiedzi s. Marcja.
Celem Domu, jedynego w archidiecezji przemyskiej, jest ochrona dziecka poczętego, pomoc samotnym matkom przed porodem i po urodzeniu dziecka, oddziaływanie wychowawcze, aby przygotować matki do godnego i samodzielnego życia w społeczeństwie. Dążenia te są w zdecydowanej większości przypadków osiągane. Jak wspomina ks. Marek, większość mieszkanek pochodzi z rodzin o bardzo złożonej sytuacji życiowej. „Praca z nimi jest ciężką pracą. Są to ludzie dorośli, już ukształtowani. Zmienić ich życie jest bardzo trudno” - zwierza się. „Czasem ktoś jest 2, 3 miesiące i nie ma żadnej woli zmiany z jego strony, innym razem matka zmienia się ze względu na dziecko” - uzupełnia swoją wypowiedź.

Reklama

Refleksja

Podczas mojego pobytu w DMiD s. Marcja pozwoliła mi wziąć na ręce 4-miesięcznego chłopca. Szczerze przyznam, że nie byłem pewien, które z naszych serc mocniej biło z wrażenia. Przytulałem ostrożnie to „malutkie, kruchutkie” życie. W pewnym momencie moje myśli przywołały informacje, którymi coraz częściej niestety jesteśmy „bombardowani” w środkach masowego przekazu. A to, że w tej części naszego kraju matka zakopała niemowlę w przydomowym ogródku, w innej spaliła w piecu, a jeszcze gdzie indziej porzuciła na schodach kamienicy bądź też na… śmietnisku. Na szczęście szybko otrząsnąłem się z tych myśli i byłem szczęśliwy, że jest taki Dom, w którym tak wiele malutkich, kruchutkich istot uratowano.

Reklama

Razem raźniej

S. Marcja podkreśla, że DMiD jest otwarty na pomoc kobietom. Przeznaczony jest na 11 matek z dziećmi. „Samotność jest złym towarzyszem i doradcą, a zwłaszcza w nieszczęściu” - mówi. „Razem jest na pewno raźniej, ma się poczucie zrozumienia, ciepła” - przekonuje. DMiD współpracuje z Katolickim Ośrodkiem Adopcyjnym w Krośnie. S. Marcja zachęca, aby w złożonych sytuacjach rodzinnych, szukając porady, wsparcia psychicznego np. zatelefonować do Katolickiej Poradni Rodzinno-Diecezjalnej w Przemyślu, ul. Klasztorna, tel. (0-16) 677-90-00, zasięgnąć porady u swojego księdza proboszcza, skontaktować się z Ośrodkiem Pomocy Społecznej lub bezpośrednio z Domem Matki i Dziecka. „Z pomocą Bożą, razem nie damy się czarnym myślom, którym ulegając możemy popełnić największy życiowy błąd” - dodaje z przekonaniem, pełna optymizmu i wiary s. Marcja.

Wyrazy wdzięczności

Nie byłoby tego Domu, gdyby nie łańcuch ludzi dobrej woli. Zarówno ks. Marek, jak i siostry Marcja, Małgorzata oraz pani Halina z ogromną wdzięcznością wspominają Urzędy: Marszałkowski i Wojewódzki w Rzeszowie. „Te instytucje czują potrzebę wspierania naszego Domu” - stwierdza ks. Marek. „Ojcowską troską otacza nas abp Józef Michalik, który zawsze pyta o Dom, matki i dzieci oraz o to, czy mają co jeść” - wspomina s. Marcja. Wszystkim darczyńcom oraz osobom wspierającym działalność Domu modlitwą, pracownicy składają serdeczne Bóg zapłać.

* imiona dziewcząt zostały zmienione

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Droga nawrócenia św. Augustyna

Benedykt XVI w jednym ze swoich rozważań przytoczył wiernym niezwykłą historię nawrócenia św. Augustyna, którego wspomnienie w Kościele obchodzimy 28 sierpnia.

CZYTAJ DALEJ

Pierwsza błogosławiona z Facebooka? Od 10 maja Helena Kmieć służebnicą Bożą

2024-04-22 14:01

[ TEMATY ]

święci

Helena Kmieć

Fundacja im. Heleny Kmieć

Helena Kmieć

Helena Kmieć

Dziś miałaby 33 lata - wiek chrystusowy. Teraz, siedem lat po tragicznej śmierci, jest kandydatką na ołtarze. Helena Kmieć, misjonarka świecka archidiecezji krakowskiej, będzie od 10 maja nosić tytuł służebnicy Bożej. Tego dnia ruszy bowiem jej proces beatyfikacyjny.

„W jednym z podań o wyjazd misyjny Helena napisała, że otrzymała Łaskę Bożą - czyli 5 razy D, Dar Darmo Dany Do Dawania, i że musi się tym darem dzielić” - wspomina w rozmowie z Radiem Watykańskim postulator, o. Paweł Wróbel SDS.

CZYTAJ DALEJ

Japonia: ok. 420 tys. rodzimych katolików i ponad pół miliona wiernych-imigrantów

2024-04-23 18:29

[ TEMATY ]

Japonia

Katolik

Karol Porwich/Niedziela

Trwająca obecnie wizyta "ad limina Apostolorum" biskupów japońskich w Watykanie stała się dla misyjnej agencji prasowej Fides okazją do przedstawienia dzisiejszego stanu Kościoła katolickiego w Kraju Kwitnącej Wiśni i krótkiego przypomnienia jego historii. Na koniec 2023 mieszkało tam, według danych oficjalnych, 419414 wiernych, co stanowiło ok. 0,34 proc. ludności kraju wynoszącej ok. 125 mln. Do liczby tej trzeba jeszcze dodać niespełna pół miliona katolików-imigrantów, pochodzących z innych państw azjatyckich, z Ameryki Łacińskiej a nawet z Europy.

Posługę duszpasterską wśród miejscowych wiernych pełni 459 kapłanów diecezjalnych i 761 zakonnych, wspieranych przez 135 braci i 4282 siostry zakonne, a do kapłaństwa przygotowuje się 35 seminarzystów. Kościół w Japonii dzieli się trzy prowincje (metropolie), w których skład wchodzi tyleż archidiecezji i 15 diecezji. Mimo swej niewielkiej liczebności prowadzi on 828 instytucji oświatowo-wychowawczych różnego szczebla (szkoły podstawowe, średnie i wyższe i inne placówki) oraz 653 instytucje dobroczynne. Liczba katolików niestety maleje, gdyż jeszcze 10 lat temu, w 2014, było ich tam ponad 20 tys. więcej (439725). Lekki wzrost odnotowały jedynie diecezje: Saitama, Naha i Nagoja.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję