Reklama

20 lat szedł z pielgrzymką

Niedziela kielecka 33/2011

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Bp Mieczysław Jaworski przez 20 lat szedł na czele kieleckiej pieszej pielgrzymki na Jasną Górę. Związany z nią do końca swoich dni, dawał niezwykłe świadectwo pielgrzyma. Zmarł 19 sierpnia 2001 r., zaledwie w kilka dni po kolejnym doprowadzeniu przezeń kieleckich pątników przed oblicze Czarnej Madonny
Zorganizacją i ideą pielgrzymki kieleckiej bp Mieczysław Jaworski związany był od początku. „Nowo minowany ordynariusz polecił kilku kapłanom przygotowanie i zorganizowanie diecezjalnej pielgrzymki kieleckiej. Do realizacji tej decyzji z wielkim zaangażowaniem włączył się biskup Mieczysław Jaworski” - piszą ks. Marian Janus i Paulina Nowak w: „Piesze pielgrzymowanie. Diecezjalna Piesza Pielgrzymka Kielecka na Jasną Górę 1982-1999” (Jedność, 2000). I dalej: „Wyznaczeni księża rozpoczęli przygotowania do pielgrzymki. Po pierwszym spotkaniu organizacyjnym, które odbyło się 6 maja 1982 r., wyruszyli, by ustalić trasę przejścia pielgrzymki. Jako punkt wyjścia pątników wybrano niewielką miejscowość Wiślicę, leżącą w odległości 65 km od stolicy diecezji. Postanowiono pielgrzymować na uroczystość Matki Bożej Wniebowziętej. Jednak ze względu na dużą ilość pielgrzymek wchodzących tego dnia do Częstochowy zdecydowano, że pielgrzymka będzie wchodzić 13 sierpnia i tam oczekiwać na główne obchody. Od tego czasu, każdego roku, wyrusza Diecezjalna Pielgrzymka z Wiślicy na Jasną Górę, niosąc ze sobą intencje dziękczynne, błagalne, pokutne. W I pielgrzymce pątnicy szli z dziękczynieniem za uratowanie życia Ojcu Świętemu po zamachu 13 maja 1981 r. oraz za nowego ordynariusza biskupa Stanisława Szymeckiego i sakrę biskupa Mieczysława Jaworskiego”.
Wówczas, w latach 80. biskup Mieczysław był bodaj jednym z trzech polskich biskupów, którzy szli z diecezjalnymi pielgrzymkami na Jasną Górę. Jak nikt podnosił religijną temperaturę tych rekolekcji w drodze, łagodził obyczaje, samą obecnością dyscyplinując zbytnią nieraz swobodę. Głosił homilie i konferencje, po swojemu - żartował, czasami - zgromił. To, że był z pielgrzymami, nawet poważnie już schorowany, pomagało, aby wciąż na nowo uświadamiać sobie: to pielgrzymka - nie wycieczka. Jeden z księży nigdy nie zapomni sytuacji z pielgrzymki: bp Mieczysław spożywa obiad przy stole na plebanii, a pod stołem miednica, w której moczy nogi okryte nie tyle bąblami, ile otwartymi, krwawiącymi ranami.
W dokumentację zdjęciową, pełną obecności bp. Mieczysława wśród pielgrzymów, obfituje inna pozycja książkowa nt. pielgrzymki pt. „25 lat Pieszej Pielgrzymki Kieleckiej na Jasną Górę” pod red. ks. Józefa Kubiczy i ks. Tomasza Gocla (Jedność, 2007). Bp Jaworski przy pielgrzymim Eucharystycznym Stole odprawia Mszę św. polową gdzieś na szlaku, głosi konferencję, z opaloną utrudzoną twarzą maszeruje wśród młodzieży, gdzie indziej w - wieńcu z polnych kwiatów na głowie - od tejże młodzieży, witający się z bp. Materskim, wprowadzający pielgrzymów do Kielc, głaszczący napotkanego psa i padający na twarz przed Madonną Częstochowską… Od jego śmierci, rokrocznie podczas wejścia pielgrzymki do Kielc grupa zatrzymuje się na wysokości cmentarza przy ul. Ściegiennego, aby złożyć wiązankę kwiatów i zapalić znicz na grobie tego, który zawsze był i - wierzymy - jest duchem nadal - z kielecką pielgrzymką.
Mieczysław Jaworski ur. się 29 lipca 1930 r. w Morawicy w rodzinie Jana i Stanisławy. Dzieciństwo i młodość spędził we Włoszczowie. Szkołę podstawową ukończył we Włoszczowie, Gimnazjum i Liceum św. Stanisława Kostki - w Kielcach (choć powrócił do Włoszczowy, aby kontynuować szkołę średnią, nie ukończył jej, gdyż przeciwstawił się nakazowi zdjęcia krzyża ze ściany). Po maturze (1950) wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego. Święcenia prezbiteratu przyjął w 1956 z rąk bp. F. Sonika. Przez 2 lata pracował jako wikariusz w par. Niepokalanego Serca NMP w Kielcach, a w 1958 r. objął funkcję prefekta ds. wychowania w WSD w Kielcach. W 1960 r. ks. Jaworski został skierowany na studia z teologii moralnej w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Po uzyskaniu stopnia magistra licencjata teologii ks. Mieczysław rozpoczął kurs doktorancki w Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, jednak ponownie został odwołany do kieleckiego Seminarium - bp J. Jaroszewicz mianował go prefektem ds. wychowania i wykładowcą teologii moralnej. W 1968 został wicerektorem Seminarium, którą to funkcję sprawował przez 11 lat. Do 1995 r. wykładał teologię moralną w WSD.
W 1979 r. został proboszczem parafii katedralnej w Kielcach. 10 maja 1982 Jan Paweł II mianował ks. kan. M. Jaworskiego - biskupem tytularnym Rapidum i pomocniczym ówczesnego ordynariusza kieleckiego bp Stanisława Szymeckiego.
Bp Jaworski zmarł 19 sierpnia 2001. Pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Jego pogrzeb był manifestacją wiary i aktem żałobnej solidarności kielczan z misją pasterską, spełnioną przez śp. bp. Mieczysława. A „jego” pielgrzymka wciąż idzie dalej…

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wy jesteście przyjaciółmi moimi

2024-04-26 13:42

Niedziela Ogólnopolska 18/2024, str. 22

[ TEMATY ]

homilia

o. Waldemar Pastusiak

Adobe Stock

Trwamy wciąż w radości paschalnej powoli zbliżając się do uroczystości Zesłania Ducha Świętego. Chcemy otworzyć nasze serca na Jego działanie. Zarówno teksty z Dziejów Apostolskich, jak i cuda czynione przez posługę Apostołów budują nas świadectwem pierwszych chrześcijan. W pochylaniu się nad tajemnicą wiary ważnym, a właściwie najważniejszym wyznacznikiem naszej relacji z Bogiem jest nic innego jak tylko miłość. Ona nadaje żywotność i autentyczność naszej wierze. O niej także przypominają dzisiejsze czytania. Miłość nie tylko odnosi się do naszej relacji z Bogiem, ale promieniuje także na drugiego człowieka. Wśród wielu czynników, którymi próbujemy „mierzyć” czyjąś wiarę, czy chrześcijaństwo, miłość pozostaje jedynym „wskaźnikiem”. Brak miłości do drugiego człowieka oznacza brak znajomości przez nas Boga. Trudne to nasze chrześcijaństwo, kiedy musimy kochać bliźniego swego. „Musimy” determinuje nas tak długo, jak długo pozostajemy w niedojrzałej miłości do Boga. Może pamiętamy słowa wypowiedziane przez kard. Stefana Wyszyńskiego o komunistach: „Nie zmuszą mnie niczym do tego, bym ich nienawidził”. To nic innego jak niezwykła relacja z Bogiem, która pozwala zupełnie inaczej spojrzeć na drugiego człowieka. W miłości, zarówno tej ludzkiej, jak i tej Bożej, obowiązują zasady; tymi danymi od Boga są, oczywiście, przykazania. Pytanie: czy kochasz Boga?, jest takim samym pytaniem jak to: czy przestrzegasz Bożych przykazań? Jeśli je zachowujesz – trwasz w miłości Boga. W parze z miłością „idzie” radość. Radość, która promieniuje z naszej twarzy, wyraża obecność Boga. Kiedy spotykamy człowieka radosnego, mamy nadzieję, że jego wnętrze jest pełne życzliwości i dobroci. I gdy zapytalibyśmy go, czy radość, uśmiech i miłość to jest chrześcijaństwo, to w odpowiedzi usłyszelibyśmy: tak. Pełna życzliwości miłość w codziennej relacji z ludźmi jest uobecnianiem samego Boga. Ostatecznym dopełnieniem Dekalogu jest nasza wzajemna miłość. Wiemy o tym, bo kiedy przygotowywaliśmy się do I Komunii św., uczyliśmy się przykazania miłości. Może nawet katecheta powiedział, że choćbyśmy o wszystkim zapomnieli, zawsze ma pozostać miłość – ta do Boga i ta do drugiego człowieka. Przypomniał o tym również św. Paweł Apostoł w Liście do Koryntian: „Trwają te trzy: wiara, nadzieja i miłość, z nich zaś największa jest miłość”(por. 13, 13).

CZYTAJ DALEJ

Św. Florian - patron strażaków

Św. Florianie, miej ten dom w obronie, niechaj płomieniem od ognia nie chłonie! - modlili się niegdyś mieszkańcy Krakowa, których św. Florian jest patronem. W 1700. rocznicę Jego męczeńskiej śmierci, właśnie z Krakowa katedra diecezji warszawsko-praskiej otrzyma relikwie swojego Patrona. Kim był ten Święty, którego za patrona obrali także strażacy, a od którego imienia zapożyczyło swą nazwę ponad 40 miejscowości w Polsce?

Zachowane do dziś źródła zgodnie podają, że był on chrześcijaninem żyjącym podczas prześladowań w czasach cesarza Dioklecjana. Ten wysoki urzędnik rzymski, a według większości źródeł oficer wojsk cesarskich, był dowódcą w naddunajskiej prowincji Norikum. Kiedy rozpoczęło się prześladowanie chrześcijan, udał się do swoich braci w wierze, aby ich pokrzepić i wspomóc. Kiedy dowiedział się o tym Akwilinus, wierny urzędnik Dioklecjana, nakazał aresztowanie Floriana. Nakazano mu wtedy, aby zapalił kadzidło przed bóstwem pogańskim. Kiedy odmówił, groźbami i obietnicami próbowano zmienić jego decyzję. Florian nie zaparł się wiary. Wówczas ubiczowano go, szarpano jego ciało żelaznymi hakami, a następnie umieszczono mu kamień u szyi i zatopiono w rzece Enns. Za jego przykładem śmierć miało ponieść 40 innych chrześcijan.
Ciało męczennika Floriana odnalazła pobożna Waleria i ze czcią pochowała. Według tradycji miał się on jej ukazać we śnie i wskazać gdzie, strzeżone przez orła, spoczywały jego zwłoki. Z czasem w miejscu pochówku powstała kaplica, potem kościół i klasztor najpierw benedyktynów, a potem kanoników laterańskich. Sama zaś miejscowość - położona na terenie dzisiejszej górnej Austrii - otrzymała nazwę St. Florian i stała się jednym z ważniejszych ośrodków życia religijnego. Z czasem relikwie zabrano do Rzymu, by za jego pośrednictwem wyjednać Wiecznemu Miastu pokój w czasach ciągłych napadów Greków.
Do Polski relikwie św. Floriana sprowadził w 1184 książę Kazimierz Sprawiedliwy, syn Bolesława Krzywoustego. Najwybitniejszy polski historyk ks. Jan Długosz, zanotował: „Papież Lucjusz III chcąc się przychylić do ciągłych próśb monarchy polskiego Kazimierza, postanawia dać rzeczonemu księciu i katedrze krakowskiej ciało niezwykłego męczennika św. Floriana. Na większą cześć zarówno świętego, jak i Polaków, posłał kości świętego ciała księciu polskiemu Kazimierzowi i katedrze krakowskiej przez biskupa Modeny Idziego. Ten, przybywszy ze świętymi szczątkami do Krakowa dwudziestego siódmego października, został przyjęty z wielkimi honorami, wśród oznak powszechnej radości i wesela przez księcia Kazimierza, biskupa krakowskiego Gedko, wszystkie bez wyjątku stany i klasztory, które wyszły naprzeciw niego siedem mil. Wszyscy cieszyli się, że Polakom, za zmiłowaniem Bożym, przybył nowy orędownik i opiekun i że katedra krakowska nabrała nowego blasku przez złożenie w niej ciała sławnego męczennika. Tam też złożono wniesione w tłumnej procesji ludu rzeczone ciało, a przez ten zaszczytny depozyt rozeszła się daleko i szeroko jego chwała. Na cześć św. Męczennika biskup krakowski Gedko zbudował poza murami Krakowa, z wielkim nakładem kosztów, kościół kunsztownej roboty, który dzięki łaskawości Bożej przetrwał dotąd. Biskupa zaś Modeny Idziego, obdarowanego hojnie przez księcia Kazimierza i biskupa krakowskiego Gedko, odprawiono do Rzymu. Od tego czasu zaczęli Polacy, zarówno rycerze, jak i mieszczanie i wieśniacy, na cześć i pamiątkę św. Floriana nadawać na chrzcie to imię”.
W delegacji odbierającej relikwie znajdował się bł. Wincenty Kadłubek, późniejszy biskup krakowski, a następnie mnich cysterski.
Relikwie trafiły do katedry na Wawelu; cześć z nich zachowano dla wspomnianego kościoła „poza murami Krakowa”, czyli dla wzniesionej w 1185 r. świątyni na Kleparzu, obecnej bazyliki mniejszej, w której w l. 1949-1951 jako wikariusz służył posługą kapłańską obecny Ojciec Święty.
W 1436 r. św. Florian został ogłoszony przez kard. Zbigniewa Oleśnickiego współpatronem Królestwa Polskiego (obok świętych Wojciecha, Stanisława i Wacława) oraz patronem katedry i diecezji krakowskiej (wraz ze św. Stanisławem). W XVI w. wprowadzono w Krakowie 4 maja, w dniu wspomnienia św. Floriana, doroczną procesję z kolegiaty na Kleparzu do katedry wawelskiej. Natomiast w poniedziałki każdego tygodnia, na Wawelu wystawiano relikwie Świętego. Jego kult wzmógł się po 1528 r., kiedy to wielki pożar strawił Kleparz. Ocalał wtedy jedynie kościół św. Floriana. To właśnie odtąd zaczęto czcić św. Floriana jako patrona od pożogi ognia i opiekuna strażaków. Z biegiem lat zaczęli go czcić nie tylko strażacy, ale wszyscy mający kontakt z ogniem: hutnicy, metalowcy, kominiarze, piekarze. Za swojego patrona obrali go nie tylko mieszkańcy Krakowa, ale także Chorzowa (od 1993 r.).
Ojciec Święty z okazji 800-lecia bliskiej mu parafii na Kleparzu pisał: „Święty Florian stał się dla nas wymownym znakiem (...) szczególnej więzi Kościoła i narodu polskiego z Namiestnikiem Chrystusa i stolicą chrześcijaństwa. (...) Ten, który poniósł męczeństwo, gdy spieszył ze swoim świadectwem wiary, pomocą i pociechą prześladowanym chrześcijanom w Lauriacum, stał się zwycięzcą i obrońcą w wielorakich niebezpieczeństwach, jakie zagrażają materialnemu i duchowemu dobru człowieka. Trzeba także podkreślić, że święty Florian jest od wieków czczony w Polsce i poza nią jako patron strażaków, a więc tych, którzy wierni przykazaniu miłości i chrześcijańskiej tradycji, niosą pomoc bliźniemu w obliczu zagrożenia klęskami żywiołowymi”.

CZYTAJ DALEJ

Pielgrzymi z diecezji bielsko-żywieckiej dotarli do Łagiewnik

2024-05-04 16:28

Małgorzata Pabis

    Do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie Łagiewnikach w piątek 3 maja dotarła 12. Piesza Pielgrzymka diecezji bielsko-żywieckiej.

    Na szlaku, liczącym około stu kilometrów, 1200 pątnikom towarzyszyło hasło „Tulmy się do Matki Miłosierdzia”. Po przyjściu do Łagiewnik pielgrzymi modlili się w bazylice Bożego Miłosierdzia w czasie Godziny Miłosierdzia i uczestniczyli we Mszy świętej, której przewodniczył i homilię wygłosił bp Piotr Greger.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję