Reklama

Pojezierze Wałeckie

Między jeziorami

Najciekawsza jest tu przyroda. Urokliwe wzgórza, rynnowe jeziora i jeziorka, rzeki i rzeczki ze szlakami kajakowymi i żeglarskimi, na pół dzikie lasy z urokliwymi polanami i uroczyskami, urozmaicone wzgórzami. Wszystko to sprawia, że Pojezierze Wałeckie to świetne miejsce na wypoczynek. Nie tylko wtedy, gdy dopisze pogoda

Niedziela Ogólnopolska 31/2010, str. 16-17

Urząd Miasta w Wałczu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Właśnie dlatego turyści wybierają tę okolicę. Zabytków najwyższej klasy nie ma tu zbyt wiele. Zniszczyły je wojny, przechodzące tędy regularnie. Wszak przez wieki ścierały się tu wpływy Brandenburgii, Krzyżaków, Szwedów, władców Polski i książąt pomorskich. Swoje piętno odcisnęła II wojna światowa, a tutejsze miasteczka wciąż noszą na sobie ślady wojny. Najpierw toczono tu ciężkie walki, potem wkraczała Armia Sowiecka i niszczyła resztę zabudowy.
Na Pojezierze Wałeckie warto zabrać ze sobą rower, bo nie brak tu interesujących tras dla cyklistów. Warto pożyczyć kajak, bo tylko on pozwoli na dotarcie w niektóre miejsca. Jednak sporo da się też zobaczyć podczas pieszych wędrówek. Poza przyrodą - okolica przyciąga urokliwymi wsiami, gdzie przetrwały ryglowe kościółki, eklektyczne pałace i zabytkowe chaty. Koniecznie trzeba zobaczyć zamek w Tucznie, dawną bazę sowiecką w Bornem Sulinowie, popłynąć kajakiem „Pętlą” i przejść się wzdłuż jezior Trzesiecko i Raduń.

„Pętla kajakowa”

Pojezierze Wałeckie to miejsce bardzo interesujące dla miłośników militariów i fortyfikacji. Przebiegał tędy Wał Pomorski - system dawnych umocnień zbudowanych w latach 30. XX wieku. Korzystał z naturalnych przeszkód: lasów, rzek, jezior, terenów podmokłych i wzgórz. W rezultacie sporo tu pozostałości po bunkrach, pamiątek po walkach.
Miłośnicy militariów najwięcej mają do zobaczenia jednak nie w terenie, lecz w Mirosławcu, w Muzeum Walk o Wał Pomorski. Ekspozycja przedstawia batalię sprzed kilkudziesięciu lat, ale także historię walk o polskość Pomorza Środkowego. Obok muzeum ustawiono działa artyleryjskie oraz czołg T-34. Brały one udział w walkach o wał, którego przełamanie otworzyło w 1945 r. drogę na Berlin.
Ale okolice Wałcza to przede wszystkim raj dla kajakarzy. Najciekawsza spośród licznych tutejszych szlaków jest wytyczona w ostatnich latach „Wałecka Pętla Kajakowa”. Ma 45 km długości i prowadzi przez kilka malowniczych jezior połączonych rzeczkami: Żydówką, Piławką i Dobrzycą. Kolejne mijane jeziora: Raduń, Mielno (Zielno), Smolno Wielkie, Smolno Małe, Sumile i Bytyń Wielki otaczają sosnowo-bukowe lasy oraz łąki z unikalną roślinnością.
Spotkanie bobrów, dzików, jeleni, a nawet muflonów i orła bielika to tutaj nie coś wyjątkowego. Szlak jest urokliwy i nieźle zagospodarowany. Rozpoczyna się przy Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Wałczu, gdzie można pożyczyć kajaki. Nocować można na polach namiotowych, w bazach żeglarskich i gospodarstwach agroturystycznych.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Między Zamkowym a Raduniem

Położenie Wałcza na przesmyku między jeziorami Zamkowym a Raduniem (w niewielkiej odległości znajdują się kolejne: Ostrowieckie, Smolno, Zdbiczno oraz Bytyń) zadecydowało, że jego mieszkańcy trudnili się głównie rybołówstwem. Dopiero od XVI wieku pojawiły się cechy, m.in. sukienników, płócienników, bednarzy i kowali. Organizowały one słynne wałeckie jarmarki. Nawiązuje do nich odbywający się tu cyklicznie Jarmark Stefana Batorego.
Nad miastem malowniczo góruje późnobarokowy zespół dawnego kolegium jezuickiego. Jego założenie w 1662 r. wiąże się z szerzeniem się luteranizmu, który Niemcy traktowali jako narodową religię. Kolegium stało się ważnym ośrodkiem kontrreformacji. Obecnie mieści się w nim liceum. W budynku w kształcie litery L, zwieńczonym wieżyczkami, na uwagę zasługuje późnobarokowy wystrój auli.
Nad jeziorami Raduń i Zamkowym powstał Ośrodek Przygotowań Olimpijskich, cieszący się sporym wzięciem zawodników uprawiających sporty wodne, ale także lekkoatletów. Tu do olimpiady w Moskwie przygotowywał się Bronisław Malinowski, przyszły mistrz olimpijski w biegu na 3 tys. m z przeszkodami.
W centrum miasta wciska się jezioro Raduń. Na jego wysokim prawym brzegu, wśród lasów znajdują się hotel, amfiteatr i kąpielisko, a w sąsiedztwie - przystanie żeglarskie. Czystość tutejszych jezior i rzek zapewnia amatorom wędkarstwa satysfakcjonujące trofea.

Reklama

U Wedlów-Tuczyńskich

Najciekawszym zabytkiem regionu jest zamek Wedlów-Tuczyńskich w Tucznie. Wzniesiony w 1338 r. jako budowla obronna, usytuowany między dwoma jeziorami a terenami bagiennymi, stanowił jedną z najsilniejszych warowni na Pomorzu Zachodnim. Wśród von Wedlów, którzy z czasem przyjęli nazwisko Tuczyńskich, spotkać można było miłośników sztuki, mecenasów kultury, rycerzy, ale też awanturników i rozbójników.
Pod władzą tak rozmaitych ludzi zamek przechodził zmienne koleje losu. Po licznych remontach został przekształcony w rezydencję. W czasie II wojny światowej wybudowano obok niego schrony. Wysadzono je pod koniec wojny, a potężna eksplozja zniszczyła także zamek.
Trzyskrzydłowy zamek z basztami odbudowano w latach 70., a Stowarzyszenie Architektów Polskich otrzymało nagrodę ministra kultury za jego rekonstrukcję. Dziś mieści się tu ekskluzywny ośrodek wypoczynkowy. Idąc do zamku, przechodzi się przez XVIII-wieczną stylową bramę wjazdową. Jak na zamek z prawdziwego zdarzenia przystało, ma on swoją legendę. Nie trzeba się dziwić, gdy na drodze stanie Biała Dama tuczyńskiego zamku.
W dawnym rynku zachował się średniowieczny układ, a w jego sąsiedztwie stoi ocalały z wojny gotycki kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny z XV wieku. Wewnątrz trzeba zwrócić uwagę na barokowe ołtarze - główny i boczne: Aniołów, św. Barbary, Świętej Rodziny, Ukrzyżowania i Marii Magdaleny, a także XVII-wieczne organy, zwieńczone postacią Boga Ojca. Ściany kruchty pokryte są polichromią o tematyce maryjnej i pasyjnej. Ambonę, ozdobioną licznymi obrazami przedstawiającymi Doktorów Kościoła, podtrzymuje figura anioła.

Na spotkanie z żubrem

Zwiedzanie umocnień Wału Pomorskiego można zacząć w Wałczu. Tu, za nastawnią kolejową, zachowały się pozostałości bunkrów, nazywane „Czapą Hitlera”, m.in. kilkumetrowej grubości ściany żelbetonowe. Po kolejne wrażenia tego typu trzeba się udać na północ, do Zdbic. Tutejsze fortyfikacje składały się z 11 schronów, w tym 3 drewniano-ziemnych. Niektóre zostały jednak wysadzone. W pobliżu, na tzw. przesmyku śmierci, między jeziorami Smolno i Zdbiczno, utworzono skansen bojowy Armii Berlinga.
Więcej do zobaczenia miłośnicy fortyfikacji mają w Strzalinach k. Tuczna, gdzie zachowały się resztki potężnych fortyfikacji. Obiekty połączone z rozbudowanym systemem podziemnych korytarzy o długości 650 m wybudowano w lesie, w paśmie wzniesień na Górze Wisielczej. Wilgotne i mroczne korytarze są też jednym z ważniejszych zimowisk nietoperzy w Polsce. Zamieszkują tu: nocek duży, nocek Natterera, nocek rudy i gacek wielkouchy.
Bardziej pokojowo nastawieni turyści znajdą kilka kilometrów od Mirosławca rezerwat ścisły Rosiczki Mirosławskie. Tu, na obszarze leśnych torfowisk, znajdą liczną populacją trzech gatunków unikatowych rosiczek owadożernych. Okolice Mirosławca to także jedno z nielicznych miejsc, gdzie można spotkać dziko żyjące żubry.
Stado, zwane zachodniopomorskim, powstało 30 lat temu. Pod Wałczem utworzono zagrodę adaptacyjną, do której przywieziono osobniki z Puszczy Białowieskiej. Doskonale się tu zaaklimatyzowały i dały początek całej dzisiejszej populacji. Obecnie stado liczy ok. 50 żubrów. Nie są tak znane jak białowieskie, ale może zapewnia im to odrobinę spokojniejsze życie.

Podwodny las

W centrum położonego na północy Pojezierza Szczecinka ciągnie się wąska przegięta rynna malowniczego jeziora Trzesiecko. Przy nim znajduje się park z egzotycznymi krzewami, utrzymany w stylu francuskim i angielskim, a obok są przystanie, plaża i kąpielisko. Można stąd przejść na Wyspę Łabędzią i zobaczyć panoramę miasta. Można obejrzeć wznoszące się nad brzegiem jeziora pozostałości po dawnym zamku, który powstał tu w XIV wieku.
Kilkanaście kilometrów na południowy zachód od Szczecinka, nad jeziorem Pile, leży Borne Sulinowo, które zyskało rozgłos na początku lat 90., kiedy to wycofywano z Polski wojska rosyjskie. Borne było drugą co do wielkości bazą tych wojsk w Polsce. Dopiero po ich wyjściu w 1993 r. otrzymało prawa miejskie.
Bazę, która mogła pomieścić ok. 100 tys. żołnierzy, zbudowali w latach 30. Niemcy. Potem tereny te objęli Sowieci i postawili tu swoje własne miasto. Ponure osiedle bloków „Leningradów”, koszary i cmentarz z pomnikiem w kształcie pepeszy. Największym zachowanym budynkiem z lat 30. jest Dom Oficera, czyli dawne kasyno wojskowe.
Jezioro Pile kryje niebywałą osobliwość. Miłośnicy nurkowania mogą obserwować podwodny, sosnowy las, usytuowany tuż przy jeziornej wyspie. Wokół sposobu jego powstania urosło kilka legend związanych z militarną przeszłością Bornego Sulinowa.
Według jednej z nich, na wyspie była niemiecka baza miniaturowych łodzi podwodnych, wysadzona pod koniec II wojny światowej. Druga doszukuje się działalności Rosjan. Mieli oni zebrać wszystkie materiały wybuchowe pozostałe po działaniach wojennych i zdetonować je właśnie na wspomnianej wyspie.
Faktem jest, że wyspa położona na jeziorze Pile obecnie, w porównaniu z mapami z lat 30. XX wieku, jest zdecydowanie mniejsza. Przeprowadzone przez nurków badania dały mniej sensacyjne wyjaśnienie zagadki. Podwodny las powstał prawdopodobnie przez zapadnięcie się wapiennej groty znajdującej się pod powierzchnią wyspy.

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Agnieszko z Montepulciano! Czy Ty rzeczywiście jesteś taka doskonała?

Niedziela Ogólnopolska 16/2006, str. 20

wikipedia.org

Proszę o inny zestaw pytań! OK, żartowałam! Odpowiem na to pytanie, choć przyznaję, że się go nie spodziewałam. Wiesz... Gdyby tak patrzeć na mnie tylko przez pryzmat znaczenia mojego imienia, to z pewnością odpowiedziałabym twierdząco. Wszak imię to wywodzi się z greckiego przymiotnika hagné, który znaczy „czysta”, „nieskalana”, „doskonała”, „święta”.

Obiektywnie patrząc na siebie, muszę powiedzieć, że naprawdę jestem kobietą wrażliwą i odpowiedzialną. Jestem gotowa poświęcić życie ideałom. Mam w sobie spore pokłady odwagi, która daje mi poczucie pewnej niezależności w działaniu. Nie narzucam jednak swojej woli innym. Sądzę, że pomimo tego, iż całe stulecia dzielą mnie od dzisiejszych czasów, to jednak mogę być przykładem do naśladowania.
Żyłam na przełomie XIII i XIV wieku we Włoszech. Pochodzę z rodziny arystokratycznej, gdzie właśnie owa doskonałość we wszystkim była stawiana na pierwszym miejscu. Zostałam oddana na wychowanie do klasztoru Sióstr Dominikanek. Miałam wtedy 9 lat. Nie było mi łatwo pogodzić się z taką decyzją moich rodziców, choć było to rzeczą normalną w tamtych czasach. Później jednak doszłam do wniosku, że było to opatrznościowe posunięcie z ich strony. Postanowiłam bowiem zostać zakonnicą. Przykro mi tylko z tego powodu, że niestety, moi rodzice tego nie pochwalali.
Następnie moje życie potoczyło się bardzo szybko. Założyłam nowy dom zakonny. Inne zakonnice wybrały mnie w wieku 15 lat na swoją przełożoną. Starałam się więc być dla nich mądrą, pobożną i zarazem wyrozumiałą „szefową”. Pan Bóg błogosławił mi różnymi łaskami, poczynając od daru proroctwa, aż do tego, że byłam w stanie żywić się jedynie chlebem i wodą, sypiać na ziemi i zamiast poduszki używać kamienia. Wiele dziewcząt dzięki mnie wstąpiło do zakonu. Po mojej śmierci ikonografia zaczęła przedstawiać mnie najczęściej z lilią w prawej ręce. W lewej z reguły trzymam założony przez siebie klasztor.
Wracając do postawionego mi pytania, myślę, że perfekcjonizm wyniesiony z domu i niejako pogłębiony przez zakonny tryb życia można przemienić w wielki dar dla innych. Oczywiście, jest to możliwe tylko wtedy, gdy współpracujemy w pełni z Bożą łaską i nieustannie pielęgnujemy w sobie zdrowy dystans do samego siebie.
Pięknie pozdrawiam i do zobaczenia w Domu Ojca!
Z wyrazami szacunku -

CZYTAJ DALEJ

Ostatnie pożegnanie ks. Jana Kurconia

2024-04-18 17:04

Ks. Paweł Jędrzejski

Grób księdza Jana Kurconia

Grób księdza Jana Kurconia

Przeczów: W kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa odbyła się ceremonia pogrzebowa ks. Jana Kurconia. W ostatniej ziemskiej drodze zmarłemu kapłanowi towarzyszyło 35 kapłanów, delegacje OSP, a także reprezentanci kół łowieckich oraz wierni parafii.

Eucharystii pogrzebowej przewodniczył ks. Adam Łuźniak, wikariusz generalny metropolity wrocławskiego. We wstępie zaznaczył, że każdy człowiek posiada swoją historię życia i taką też miał zmarły ks. Jan Kurcoń, a ponieważ posługiwał i mieszkał przez wiele lat pośród wiernych w Przeczowie, to każdy miał jakąś część swojego życia związaną z historią życia ks. Kurconia. Homilię wygłosił ks. Piotr Oleksy, obecny proboszcz przeczowskiej parafii. Zaznaczył, że uroczystość pogrzebowa jest przejściem do życia wiecznego. Podkreślił też, że dom ks. Jana był zawsze otwarty dla ludzi, chętnie ich gościł, słuchał, interesował się ich życiem i dbał o życie sakramentalne parafian. - Dziś ks. Jan niesie nam przesłanie: “Obyś nigdy nie zgubił Jezusa - mówił ks. Oleksy, podkreślając, że zmarły kapłan był miłośnikiem przyrody, kochał las i dostrzegał obecność Boga w przyrodzie.

CZYTAJ DALEJ

Bp Andrzej Przybylski: Jezus jest Pasterzem, nie najemnikiem!

2024-04-19 22:12

[ TEMATY ]

rozważania

bp Andrzej Przybylski

Archiwum bp Andrzeja Przybylskiego

Każda niedziela, każda niedzielna Eucharystia niesie ze sobą przygotowany przez Kościół do rozważań fragment Pisma Świętego – odpowiednio dobrane czytania ze Starego i Nowego Testamentu. Teksty czytań na kolejne niedziele w rozmowie z Aleksandrą Mieczyńską rozważa bp Andrzej Przybylski.

21 Kwietnia 2024 r., czwarta niedziela wielkanocna, rok B

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję