Reklama

Wśród trędowatych w Kamerunie

Niedziela Ogólnopolska 6/2011, str. 20-21

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kazimierz Szałata: - Od ponad 2 lat pracuje Siostra wśród trędowatych w Kamerunie. Jak Siostra przyjęła powołanie do pracy z trędowatymi, kiedy ich po raz pierwszy spotkała?

Reklama

S. Józefa Franke: - Zgromadzenie Sióstr Służebniczek posługę wśród trędowatych w Centre Rohan Chabot w Mokolo, na północy Kamerunu, pełni od 6 lat. Obecnie pracują tu ze mną jeszcze 2 siostry służebniczki: s. Paulina Megier i s. Oliwia Kwiecień. Nasze leprozorium powstało w 1973 r. w wyniku porozumienia między państwem Kamerun i organizacją L’Ordre de Malte, które szukały sióstr zakonnych do jego prowadzenia. Państwo dało teren na budowę ośrodka, zapewniło darmowy dostęp do wody i do dnia dzisiejszego pokrywa opłaty za elektryczność. Przed nami administracją ośrodka i leczeniem chorych zajmowały się siostry z innych zgromadzeń zakonnych.
Jeśli chodzi o mnie, do Kamerunu przyjechałam w lutym 2008 r., a w Mokolo jestem od lipca 2008 r. Czas spędzony wśród trędowatych jest dla mnie szczególnie cenny. Pobyt tutaj to prawdziwa szkoła życia. Dlaczego? Oni nie narzekają, nie biadolą, jacy to są biedni. Zaakceptowali chorobę, związane z nią kalectwo i odnaleźli sens życia. Mimo swojej trudnej sytuacji są pogodni, pełni pokory, śmieją się, pracują, tańczą. Potrzebują podstawowych rzeczy do życia i nas - ludzi, którzy chcą być z nimi. Co piątek otrzymują mąkę, zapałki i sól. Przy okazji świąt dostają mięso albo ryby, trochę ryżu, ubrania. Zapewnienie im tych rzeczy jest możliwe dzięki pieniądzom, które otrzymujemy z L’Ordre de Malte oraz od innych instytucji i ofiarodawców prywatnych.

- Na czym polega praca ośrodka, jakie są jego obecne potrzeby?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Praca ośrodka skupia się na zapewnieniu całościowej opieki trędowatym i ich rodzinom. Jeszcze kilka lat temu Centre Rohan Chabot było tylko leprozorium. Dziś opieką medyczną objęci są wszyscy chorzy, którzy przychodzą do ośrodka, z bliska i z daleka. Nie tylko trędowaci. Jednak oni nadal mają pierwszeństwo w korzystaniu z usług medycznych i z innej pomocy. Są po prostu sercem naszego ośrodka.
Miejsce, gdzie jesteśmy, to typowa wioska trędowatych, zamieszkała przez chorych, którzy przybyli tu z różnych zakątków północnego Kamerunu. Tuż przy naszym centrum znajdują się domy trędowatych. Obecnie mamy pod opieką 85 chorych. Niektórzy z nich żyją sami, inni przybyli tu razem ze swoimi rodzinami. Każdy z nich otrzymał trochę terenu przeznaczonego na uprawę. Nasi trędowaci są bardzo dzielni, wytrwali i godni podziwu, bo mimo fizycznego upośledzenia, mniej lub bardziej widocznego kalectwa, doskonale radzą sobie z pracą w polu.
Trędowaci, zdolni przemieszczać się, przychodzą do nas sami, otrzymują darmowe leczenie. Wielu z nich ma chroniczne, trudno gojące się rany. U wielu z nich, mimo wyleczenia, widać tragiczne skutki trądu: uszkodzony wzrok, całkowita ślepota, brak kończyn, palców, częściowy paraliż itd. Nikt z tych, którzy u nas mieszkają, nie bierze już leków na trąd. To faktycznie ludzie nie tyle chorzy na sam trąd, ile cierpiący z powodu skutków tej strasznej choroby. Oni wciąż potrzebują specjalistycznej opieki i leczenia. Zawozimy ich na konsultacje okulistyczne czy chirurgiczne, opatrujemy im rany. Lekarstwa, środki opatrunkowe można kupić w najbliżej położonym mieście, oddalonym od nas o 80 km. Niestety, raczej nie otrzyma się oczekiwanej i wystarczającej ilości zamawianych produktów. Stąd wszelkie bandaże, kompresy wysyłane w paczkach są nam bardzo pomocne.
Na terenie ośrodka znajduje się budynek „Joie de Vivre” (Radość Życia), gdzie każdego dnia przychodzą najmłodsze dzieci naszych trędowatych. Spędzają tu całe przedpołudnie. Mają przy okazji możliwość nauczenia się języka francuskiego i zdobycia podstaw przygotowujących do rozpoczęcia nauki w szkole.
Jedna trzecia naszych trędowatych to chrześcijanie, dlatego w każdy piątek wspólnie z nimi uczestniczymy we Mszy św., a tym, którzy nie mają siły się przemieszczać, zanosimy raz w tygodniu Komunię św. Naszą posługą i troską otaczamy wszystkich, niezależnie od wyznania.
Chorzy często są opuszczeni przez rodzinę, która jednak chciałaby korzystać z przywilejów, jakie przysługują trędowatym.
Zeszłoroczne obfite deszcze uszkodziły wiele domów. Chcemy pomagać mieszkańcom naszej wioski w remontach, w zakupie materiałów budowlanych. Oni sami nie siedzą z założonymi rękami, w miarę swoich możliwości plotą sznurki, zbierają słomę i inne potrzebne materiały. Niektóre rzeczy, jak np. drzwi, robione są na miejscu przez pracowników naszego centrum. Szyjemy również dla chorych obuwie, robimy protezy, wszystko, co może ułatwić życie naszym podopiecznym.

- W ciągu ostatnich lat zanotowano ogromny postęp w walce z trądem, czy to znaczy, że leprozoria stają się coraz mniej potrzebne?

- U nas, w Kamerunie, mówi się, że już nie ma trądu. Takie były zresztą założenia władz, które chciały ostatecznie wyeliminować tę chorobę. Trzeba przyznać, że rzeczywiście widzimy w tym dziele wielki postęp. Notuje się coraz mniej nowych zachorowań. W 2010 r. w naszym ośrodku zdiagnozowaliśmy tylko jeden nowy przypadek trądu. Nie można jednak zapomnieć - co się bardzo często zdarza - o tych, których dotknęły nieodwracalne, ciężkie skutki tej choroby. Ci okaleczeni, wciąż walczący z długotrwałymi skutkami trądu ludzie muszą mieć opiekę do końca życia. Gdyby nie nasza pomoc, gdyby nie pomoc innych podobnych ośrodków, byliby zostawieni sami sobie.

- Problem trądu, jak widać, dotyka życia rodzinnego, społecznego, łączy się bezpośrednio z ubóstwem, analfabetyzmem i brakiem środków do życia.

- Nasi trędowaci otrzymują od nas bardzo wiele. Ich dzieci mają możliwość chodzenia do szkoły. Centrum pokrywa wszelkie związane z tym koszty. Nie wszyscy nasi chorzy są z tego zadowoleni, niektórzy woleliby, by dziecko zostało w domu i zajęło się przygotowaniem posiłku, przyniosło wodę ze studni itd. Musimy więc uczyć naszych podopiecznych perspektywicznego patrzenia na życie ich dzieci.
Uważam, że warto pomagać misjonarzom i nie myślę tu jedynie o aspekcie materialnym. Drobny gest pamięci, modlitwa - to bardzo dopinguje, pomaga zachować odwagę i pozwala uniknąć zniechęcenia. Dlatego jestem bardzo wdzięczna za wszelkiego rodzaju wsparcie, jakie otrzymuję z Polski.

- Serdecznie dziękuję za rozmowę i zapewniam o naszym duchowym i materialnym wsparciu nie tylko przy okazji kolejnego Światowego Dnia Trędowatych.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni!

2025-03-10 13:41

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

Adobe.Stock

Rozważania do Ewangelii J 8, 1-11.

Niedziela, 6 kwietnia. Piąta niedziela Wielkiego Postu
CZYTAJ DALEJ

Jezus mnie nie potępia, ale bardzo pragnie, abym się zmienił na lepsze

2025-04-02 14:38

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

źródło: wikipedia.org

"Chrystus i jawnogrzesznica", Nicolas Poussin (1653 r.)

Chrystus i jawnogrzesznica, Nicolas Poussin (1653 r.)

Ważne jest, aby w każdej sytuacji kryzysowej, którą przeżywam, zaprosić Jezusa. On jest pomocą, światłem i On udziela łaski, aby z trudności wyjść i stać się lepszym czy mądrzejszym.

Jezus udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On, usiadłszy, nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę, którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, tę kobietę dopiero co pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co powiesz?» Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem». I powtórnie schyliwszy się, pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta stojąca na środku. Wówczas Jezus, podniósłszy się, rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?» A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz».
CZYTAJ DALEJ

Głos Boga jest pierwszym źródłem życia

„Córka Głosu” – pod takim hasłem w sanktuarium w Otyniu odbyło się wielkopostne czuwanie dla kobiet.

Był czas na konferencję, modlitwę wstawienniczą, adorację Najświętszego Sakramentu i oczywiście Eucharystię. Czuwanie, które odbyło się 5 kwietnia, poprowadziła Wspólnota Ewangelizacyjna „Syjon” wraz z zespołem, a konferencję skierowaną do pań, które wyjątkowo licznie przybyły tego dnia na spotkanie, wygłosiła Justyna Wojtaszewska. Liderka wspólnoty podzieliła się w nim osobistym doświadczeniem swojego życia. – Konferencja jest zbudowana na moim świadectwie życia kobiety, która doświadczyła nawrócenia przez słowo Boże i która każdego dnia, kiedy to słowo otwiera, zmienia przez to swoją rzeczywistość. Składając swoje świadectwo chciałam zaprosić kobiety naszego Kościoła katolickiego do wejścia na tą drogę, żeby nauczyć się życia ze słowem Bożym i tak to spotkanie dzisiaj przygotowaliśmy, żeby kobiety poszły dalej i dały się zaprosić w tą zamianę: przestały analizować, zamartwiać się, tylko, żeby uczyły się tego, że głos Boga jest pierwszym źródłem życia, z którego czerpiemy każdego dnia. Taki jest zamysł tego spotkania, dlatego nazywa się ono „Córka Głosu” – mówi liderka Wspólnoty Ewangelizacyjnej „Syjon”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję