Pragnąc zostać kapłanem, wybrał zgromadzenie, które sytuuje się blisko Serca Jezusa - gorejącego ogniska miłości.
Korzenie
Na ziemi śląskiej, w Bieruniu, gdzie 30 września 1921 r. przyszedł na świat, miłość wypełniała wszystkie domostwa, także jego rodzinę. W górniczych społecznościach zawsze pielęgnowano wiarę, tradycję i nadzieję pełną ufności Bogu. To niejako naturalne środowisko, w którym wzrastał, towarzyszyło niezwykle trudnej i niebezpiecznej pracy górniczej. Tam łatwiej było o szacunek do innego człowieka, do ziemi ojczystej - tam warunki kształtowały charaktery ludzi. W takiej też atmosferze Pan Bóg formował osobowość przyszłego kapłana, naukowca, dydaktyka i kardynała.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Powołanie
Ze Zgromadzeniem Księży Sercanów związał się w 1937 r., wstępując do nowicjatu, a potem już po formacji - studium z zakresu filozofii i teologii - złożył w 1941 r. śluby zakonne i przyjął w 1945 r. święcenia kapłańskie z rąk bp. Stanisława Rosponda. Doszedł do kapłaństwa, które było jego upragnionym celem. Po latach jednak okazało się, że nie był to cel, lecz punkt wyjścia. Studium, które odbył, nabrało innego wymiaru. Podjął samodzielne zgłębianie teologii i konfrontację swoich odkryć ze współbraćmi. I to właśnie stanęło u podstaw pracy naukowo-dydaktycznej, było jego wiosną.
Na początku drogi naukowej
Reklama
Podjęte studia na Uniwersytecie Jagiellońskim stały się z kolei początkiem kariery naukowej. Ich przerwanie z powodu choroby i pobyt w sanatorium w Zakopanem również miały znaczenie w jego życiu. Pokochał góry, do których często później wracał, ale już w towarzystwie bp. Karola Wojtyły - przyszłego papieża. Nie bez powodu powie później: „Szedłem ku pięknej przygodzie spotkania z Bogiem, a w tym spotkaniu z Nim troszkę także ku spotkaniu ze światem, który miał mnie z biegiem czasu pochłonąć, i który miał w określony sposób wpłynąć na kształt mojego życia”. Tak też się stało. Po obronie pracy magisterskiej u ks. prof. Mariana Michalskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim związał się z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim, gdzie obronił doktorat i przeszedł wszystkie stopnie kariery akademickiej.
W pracy naukowej okazał się dogłębnym i rzetelnym myślicielem poszukującym prawdy, klarownie interpretującym niekiedy bardzo trudne zagadnienia dotyczące Kościoła - był wszak teologiem eklezjalnym.
Kształcenie i wychowanie młodzieży zarówno duchownej (był wykładowcą w Seminarium Sercanów), jak i świeckiej - stało się jego nowym zadaniem. Cieszył się zaufaniem studentów, którzy niezależnie od okoliczności mogli liczyć na jego radę i życzliwą, niekiedy całkiem wymierną pomoc. Korzystał z wiedzy i umiejętnie ją przekazywał. Zapewne nie było takiego studenta, który gdyby tylko chciał i dał się prowadzić, to z tym profesorem mógł wypłynąć na głębię Bożego zamysłu, związanego z wędrówką przez ziemię, i rozwiązań eschatologicznych.
Dorobek naukowy
Owocem studiów i refleksji Księdza Kardynała jest kilka książek, setki artykułów w czasopismach naukowych i innych periodykach. W życiu dostojnego Jubilata przeplata się kilka wątków. A już szczególny wymiar stanowi rok 1978 - cezura związana z obecnością w pastoralnych i duszpasterskich powinnościach Kościoła powszechnego. Wybór papieża Jana Pawła II, z którym Kardynał przyjaźnił się wiele lat, wyznaczał nowe zadania w jego życiu. Papieska nominacja wciągnęła go w pracę takich gremiów, jak synody biskupów i obrady międzynarodowych komisji. Brał udział w posiedzeniach Międzynarodowej Komisji Teologicznej i Komisji Mieszanej Katolicko-Luterańskiej, powołanej przez Sekretariat ds. Jedności Chrześcijan i Światową Federację Luterańską.
Zatroskany o sprawy Ojczyzny
Nie brakło też zaangażowania w sprawy ojczyste, wszak dochodzi do naruszania ładu moralnego w życiu jednostek i społeczeństwa w Polsce. Mówił o tych problemach w pamiętnej homilii na Skałce. Jako naukowiec i dydaktyk zwracał uwagę na tendencję do uznawania relatywizmu intelektualnego za przymiot demokratycznych form życia politycznego. A perspektywa ta prowadzi do pojmowania prawdy przez większość. I widzimy już, jak wielkiego spustoszenia dokonuje w umysłach i postawach, zwłaszcza młodych ludzi.
Wiara i rozum
Refleksja nad tajemnicą miłosierdzia Bożego owocowała wieloma artykułami Księdza Kardynała, w których ukazywał Boga bogatego w miłosierdzie i przekonywał do przyjęcia postawy zaufania. W jego homiliach zawsze obecna była myśl teologiczna i naukowa - to, co akcentował bł. Jan Paweł II: „Rozum i wiara nie wykluczają się”. Kardynał broni wiary i rozumu, gdyż z perspektywy przeżytych lat widzi, iż tylko te dwa elementy mogą doprowadzić człowieka do prawdy o Bogu i drugim człowieku oraz nadadzą sens jego egzystencji. Podobnie też bronił krzyża i wziął udział w wielotomowej edycji „Białego Kruka”, poświęconej obronie znaku naszego zbawienia.
Z zamyślenia nad biografią Jubilata rodzi się myśl, iż potrzeba nam takich pasterzy, którzy pouczą, wyjaśnią, dodadzą otuchy i uzasadnią - że Chrystus, w którego wierzymy, musi być ośrodkiem całego naszego życia, abyśmy nie zgubili perspektywy wieczności. Troska o ten wymiar jest zresztą przesłaniem duszpasterskim Księdza Kardynała.
Czcigodnemu Jubilatowi na dalsze lata życia: Szczęść Boże!